KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


S O S
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
<< Historia Eseje Listy

Kurdowie - historia

Witaj Sławku,

Jakoś się wreszcie pozbierałem po tej grypie. Jest już lepiej więc siadam do napisania paru obiecanych słów do Ciebie.
Przede wszystkim chciałbym napisać co kieruje moja niechęć do bliższych kontaktów z mieszkającymi w Niemczech Prusami.
Muszę tu szerzej rozwinąć temat historii mojej rodziny ze strony ojca.
Jeśli pamiętasz to napisałem Ci, że są oni jednym z bardziej znanych klanow kurdyjskich w Turcji, w okregu Dersim, okolicach Tunceli.
Myślałem, że ten temat zamknie się na tych kilku słowach.
Nie spodziewałem się również, że nasza znajomość (a pomału również przyjażń) i współpraca na polu pruskiego odrodzenia przybierze takie jak obecnie rozmiary.
Sławku nie wiem czy znasz dobrze historię Prus (Preußen) od czasu elektora Fryderyka Wilhema Hohenzolerna.?
Około roku 1730-1740 elektor pruski Fryderyk Wilhelm postanowił utworzyć na terenie Prus Wschodnich (Ostpreußen) muzułmańskie pułki kawalerii. Utworzono wtedy pierwszy muzułmanski Szwadron należący do Regimentu von Rüsch (Schwarze Husaren) składający się z żołnierzy z terenów dzisiejszej Turcji, Albanii, Bośni oraz garstki Tatarów.
Pułk ten stacjonował w Gołdapi w Prusach Wschodnich. Prusy połączyła umowa o przyjażni i współpracy z Imperium Osmańskim.
Zarówno Prusy jak i Imperium Osmańskie połączyło wtedy przymierze przeciwko wspólnemu wrogowi jakim była Rosja.
Sułtan kierując się przyjażnią do Prus wezwał do dżihadu przeciwko Rosji i postanowił wysłać dodatkowych żołnierzy do Prus w geście przyjażni. Wtedy właśnie również moi przodkowie przybyli do Prus. Byli niewygodni w Turcji, byli dobrymi żolnierzami więc wysłano ich do Prus. W roku 1762 utworzono w Prusach samodzielny „Bosniakenkorps“ czyli 9 Husarenregiment „Bosniaken“ składający sie z 10 szwadronów, ponad 1000 żolnierzy. Ta nazwa nie oznaczala narodowosci ale tak potocznie nazywano wtedy muzułmanów w Prusach.
Regiment stacjonował w Gołdapi, Lyck (dzis Elk), Nikolaiken (dziś Mikołajki), Sensburg (dz.Mrągowo), Arys (dz.Orzysz), Schirwindt (dz. Kutusovo Okręg Kaliningradzki), Johannisburg (dz.Pisz), Oletzko (dz.Olecko), Bialla (koło Olecka), Stalluponen (dz.Nesterow Okręg Kaliningradzki).
Muzułmańscy kawalerzyści wykazali sie wielką odwagą i wręcz brawurą w walce w bitwach w roku 1757 pod Groß-Jagersdorf, 1758 pod Zorndorf, 1759 pod Kay, 1761 pod Lubien, 1762 pod Burkersdorf czy tego samego roku pod Reichenborn.
Do dziś w Berlinie przy Columbiadamm znajduje się tzw. Türkische Friedhof (Turecki cmentarz) założony w 19 wieku. Chowano na nim pruskich żołnierzy muzułmańskich. Stoi tam do dzis 8 metrowa kolumna z półksiężycem i gwiazdą ufundowaną przez Sułtana Abdul Hamida II ku czci poległych pruskich żołnierzy muzułmanów.
Muzułmańskie regimenty za wierną i wybitną walkę przy pełnym aplauzie króla nagrodzono a w 1772 roku ustanowiono stałą częścią pruskiej armii. Wtedy postanowił Fryderyk Wielki o osiedleniu muzułmanów na stałe w Prusach Wschodnich, głównie w okolicach Gumbinnen i Królewca (dz.Okręg Kaliningrad). Wielkim zwolennikiem osiedlania muzułmanów był namiestnik Królewca Fryderyk Leopold Reichsfreiherr von Schrötter, ktory mówił do króla : “wyznają oni inną wiarę, ktora podobna jest do protestantyzmu, i prezentują tak wysokie morale i kulturę, że życzyłbym sobie, by możliwe było osadzenie kilku tysięcy tych rodzin przeciw potrzykroć liczniejszym rodzinom polskim”.

Fryderyk Wielki postanowił, że tam, gdzie osiedli się sto muzułmańskich rodzin, sprowadzony zostanie na koszt pruskiego państwa imam i otrzyma ziemię. Tam, gdzie osiedli się dwieście muzułmańskich rodzin, Prusy wybudują małe meczety.

Moi przodkowie osiedlili sie w Sambii (Samland) głównie w Kreis Gumbinnen dzisiejszy okręg Kaliningradzki.Otrzymali nadania ziemi w Rucken, Heydkrug, Minneiken, Schillwen, Heinrichsfelde, Gurgsolen, Bismarck, Girreningken, Swarren, Wieszen, Quednau, Meischlauken zamieszkiwali rówież w Memel i Königsberg a także w Lyck i Goldap.

W tych miejscowosciach mieszkali do 1945 roku. Potem zostali wypędzeni.

Dziś wielu z nich działa w ziomkostwach i w Zwiazku Wypędzonych. Ja rowniez osiedlilem sie w Niemczech jako Spätaussiedler czyli póżny wysiedleniec i posiadam Vertriebenenausweis czyli Dokument Wypędzonego.

Zgodnie z moją wiedzą również wielu muzułmańskich osiedleńców noszących moje nazwisko otrzymało też w 18 wieku nadania w Sudethenland lub osiedliło na dolnym Śląsku. Stąd chyba dzis istnieje niewielka grupa nosząca to nazwisko w Polsce na dawynch ziemiach pruskich. Nie znam jednak nikogo z nich.

Wielu z moich przodków całkowicie sie zgermanizowalo i zchrystianizowalo a wielu pozostalo przy Islamie. Stąd dziś w Niemczech wśród moich krewnych są imiona zarówno muzułmańskie jak i niemieckie. Mam w Niemczech kuzynów o imionach Husein, Ahmet ale również Franz czy Fritz. Ewenementem pozostanie tradycja nadawania imienia Kurt. To słowo oznacza w jezyku tureckim wilka oraz Kurda. Wiele innych rodzin z Prus jak na przykład Kollat, Steppat, Polath to również potomkowie muzułmańskich kawalerzystów i osiedleńców. Wyróżnia nas ciemna karnacja i włosy.

Moi krewni walczyli w II wojnie w armii niemieckiej. Dwóch zginęło pod Stalingradem, jeden w sowieckim łagrze. Ojciec nie zdążył być powołanym gdyż weszli Rosjanie i udało mu się tego uniknąć. Ze względu na niewielką znajomość polskiego, ciemną karnacje i czarne włosy udało mu się uniknąć wysiedlenia. Nie wyglądał na Niemca i przeszedl niezauważony przez sito kontroli.

Wyjechał do Gdańska, skończył studia na politechnice. Potem potrzebowal szybko polskiej żony aby zniknąć w tlumie. Moja matka zupełnie nie zdawała sobie sprawy z kim się połączyła ku załamaniu rodzicow. Ojciec zrobil potem karierę w dyplomacji i głównie przebywał na zagranicznych placówkach. Ja urodzilem się w Polsce, potem jako dziecko mieszkałem w Jugoslawii, potem znowu w Polsce, potem od 30 lat w Niemczech a obecnie, jak wiesz przygotowuje sie do wyjazdu na stałe do Tunezji.

Dlaczego unikam związków pruskich w Niemczech? Są one zdominowane przez członków Bund der Vertriebenen (BdV) czyli Związku Wypędzonych, ten z kolei ma w swych szeregach różnych ludzi , w tym byłych nazistow. Niestety jeden z moich przodków, Kurt ..... (moj pradziadek i jego ojciec byli braćmi ) czyli dość bliskie pokrewieństwo, był członkiem SS. Od 1938 do 1945 roku był w randze SS Standartenführera (pułkownika) dowódca SS Standarte “Mosel”.(Zobacz załącznik, który dodałem)

Gdy tylko pojawiam się wśród tych moich zniemczonych krewnych w Związku Wypędzonych natychmiast ktoś sobie przypomina. Ja unikam tego jak ognia i gardzę tymi wszystkimi idiotami. Nie chcę mieć z nimi niczego wspólnego, stąd też moja wielka rezerwa do tych organizacji.

Islam daje mi wspaniałą mozliwość trzymania tylko z moją muzułmańską rodziną zarówno w Niemczech jak i w Turcji, gdzie czuję swoja drugą ojczyznę. Jestem jakby Pruso-Turkiem, czy Turko-Prusem, polskości jakoś nigdy w sobie nie czułem, pomimo wspaniałych więzów krwi z polską arystokracją poprzez ........-....................

O pruskości Napiórkowskich wiedziałem zawsze, ale od czasu gdy umarł mój wujek zajmujący się historią rodziny kontakty są właściwie żadne. Mam tylko jednego kuzyna Napiórkowskiego, ktorego znam, ale od 40 lat nie mam żadnych kontaktów.

Sławku moja rodzina ze strony matki nie ma pojęcia o tych nazistach w rodzinie ....... Mój syn nosi imię Kay a w połączeniu z nazwiskiem daje osobę legendarnego założyciela naszej rodziny sultana Alaedin Kay ...... (....................................)

Nie widać więc związków z nazistami. W Polsce właściwie nikt już o tym nie wie. Jedyny świadek niedawno umarł. Dlatego proszę Cię o całkowitą dyskrecję.

Gdy powiedziałeś mi o .......... i o jego zainteresowaniu moją osobą trochę spanikowałem. Pomyślałem, że znowu wszystko wyjdzie na wierzch a tego chciałbym uniknąć.

Po jego nazwisku wnoszę, że pochodzi z okolic Memel, wydaje mi się, że moje nazwisko może nie być dla niego obce. Nie myśl, że się boję... Mam jednak wielką niechęć do łączenia mnie z tymi osobami z mojej rodziny. Kłamać nie chcę a tłumaczyć się nie mam z czego, nie widzę powodu aby wyciągać te sprawy z otchłani zapomnienia.

Moja pruskość (nie niemieckość) traktowałem jako rzecz ważną ale minioną, na poły legendarną. Traktowałem to zawze bardzo emocjonalnie ale nigdy wcześniej nie myślałem o możliwości odrodzenia tego narodu. Ty dotknąłeś jakichś ukrytych strun w moim sercu i poczułem jakąś więż i potrzebę włączenia się w tą sprawę. Jest to również rzecz na tyle szaleńcza, że wciągnęło mnie to natychmiast. Zawsze w życiu stawiałem na rzeczy, o których wszyscy mówili, że są nie do wykonania lub, że to szaleństwo właśnie.

Szukam monet z podobizną króla Prusjasza, ale narazie bezskutecznie. Jak znajdę to prześlę.

Pozdrawiam
Al Brusi

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony