KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


PILEWSCY SAGA
Grzegorz Białuński
RÓD PRUSA KLECA
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
Aneks I

PUBLIKACJE
Aneks II

<< Historia Eseje Listy

PRUSKIE “OJCZE NASZ” TAWA NOUSON

Mój naród od dawna wyginął, język w którym chciałbym pisać, zapomniany.
1
Tawa nouson kas tu essei Endangon-
Ty wieczne żródło rogu obfitości, z Ciebie czerpię siłę moją siłę życia
Ja, jeden z ostatnich pędów z przyciętego pnia Natangów.
Ja zwracam się do Ciebie, o Panie w kraju moich ojców,
Powiedziano,bez Twojej wiedzy nie spadnie nam włos z głowy,
Ale, ja nie mogę milczeć do piątego przykazania.
Spójrz o Panie, tu stoję skruszony pod krwawym baldachimem historii
Jako wystraszona sarna patrzę na letnią ziemię,
Ponieważ wtedy pod zieloną suknią pól i lasów czuję parującą krew.
Gdzieś tam przed stuleciami, Twoje niebo zmienia się w ciemne sklepienie
Tam walczą Prusowie o wolność i kraj

2
Swintints wirst Twais Emnes-
Wiatr zachodni niesie echo przez Święty Gaj.
Krwawa zemsta rodzi się w piersi Bogów, palą się zamki wsie i Romowe.
Nie słyszałeś Panie zgrzytania zębów naszego plemienia ?
Setki lat oczy nieba zamknięte. W kraju Prusów wiatr niesie wściekłe kamienie.
Rzeki, jeziora i morze rozpaczliwie płaczą........
Przyszli spiżowi mężowie, pijani kumysem i miodem.
Tajemnica Palestyny zmieniła się w popiół............
Nigdy więcej nie wstąpicie do wnętrza mego domu,
Słowa jak brzeszczot miecza ostre powiedział główny witting.

3
Pereit Twais Rijks-
Te słowa mówili na Warmii, Sambii, Natangii. Ale o Panie !
Ja czuję, moje serce wyrywa się ze smutku, kajdany niewoli dżwięczą
Co o Panie płynie tam na chmurach tak jak cyklon. Zmora gniecie kraj baśni bursztynowej, który fale Bałtyku opływają, a pomoc piekłu dają miecze i krzyże.

A głowy smocze nie rosną znowu, a ocean nie parska, nie huczy zatapiając brzegi, i lawina nie wyje ślizgając się w przepaść, lecz fale żelaznych wojów zalewają kraj krwią.

4
Twais Quwaits Audasin Kagi Endangon tijt deige nosemien.
Ale dlaczego, o Panie nie przyszłeś by gasić ?
Ogień obejmuje nasz kraj tam gdzie Wisła i Pregoła płynie.
Powiedziano, krew niewinnie wylana woła o zemstę do nieba.
W moim sercu niepewność się rozszerza. Poco piekło jeśli ziemia się pali ?
Myśli jak sokoły gonią jedna drugą, łowią daleką i ciemną przeszłość
Mógłbyś o Panie popioły z urn ożywić, znowu armię stworzyć i wysłać do walki ?

5
Nouson deinennin geitin dais noumans schan deinan.
O Panie , Ciebie prosili Galindzi, Skalowie, Barci.
Ale cóż ja widzę ? Twoi krzyżowi żołdacy poruszają się jak dinozaury po żyznej ziemi i zdeptali zasiewy i plony,
Wtedy w Palestynie mówiłeś o Panie o pokoju i czyniłeś cuda.
Święci złotą czarą czerpali Twoją wiedzę.........
W jednym ręku krzyż, w drugim mordu narzędzie ?
Jeśli słońce w jęczącym Bałtyku się topi, a świergoczące śpiewaki latają pod dachem lasu milczą ja błądzę, ślepy, jak ostatni Kriwe Kriwaitis, stary i siwy a dwunastu apostołów wstaje z grobów.

6
Bhe etwerpeis noumas nousons auschautins Kai mes etwerpimai nousons auschautenikams
W dniu sądu, kiedy słońce, ziemia i gwiazdy zaginą. (wtedy i mnie dasz mój wyrok)
Co powiesz o Panie, tym, którzy z grobów wstaną, a przed Twoimi oczami w szerokiej dolinie staną Twojego wyroku czekając ?
Piekielne kary nie będą dla nich straszne, jeśli na ziemi cierpiały paląc się płomiennym znakiem żałoby.
Ale gdzie poślesz tych, co z krzyżem przyśli, żeby ogień piekła w moim kraju zapalić ?
Słyszysz jak w trumnach się kości świętych tłuką ? Nie o Panie, Ty nie możesz im wybaczyć.

7
Bhe ni weddeis mans emperbandasnam. Moje plemie o Panie wymarło. Co by się stało, jeśli by bandy tych wielkich mistrzów, zwierzętom w lesie miejsca nie zostawiły ?
Ja widzę już, jak parująca krew rzeki barwi, jak niebo od Chełma do Estoni się z ziemią łączy, wszystkie ścięgna napięte, by strzałę zemsty wysłać.
Jak często o Panie te bestie Ciebie ukrzyżowały ? Prawdziwie o Panie i nie wódż mnie na pokuszenie tylko nas zbaw ode złego.
Od wiecznie żywego słyszę ja bębniące bębny zemsty.
To znak Ty wiesz co będzie.

8
Schlait isrankeis mans esse vissan vargen.
Twoje ręce stworzyły kwiaty lilii polnej.
Twoje skrzydła oskrzydlają ten czarno biały świat.
Moje łzy, jak gwiazdy o Panie, gorzko toczą się noc za nocą.
Ja jeden z ostatnich Prusów podnoszę ręce do nieba i modlę się.
W nocnej ciszy słyszę, ja hebel heblujący trumnę.
Do mojego krwawego “śpiewu łabędzia” dżwięczy już ostrze oszczepu.
O Panie,moje serce dygocze, jak pruska ziemia.
Jam przyszedł ciebie opłakać ziemio Natangów, moje łzy wylać nad Prusami.
Już długo noszę w sobie fale bólu.
Tawa nouson, Bałtyk lamentuje dłużej.


Autor Tysniawa Jounas ( Sudauer ) zmarł 1961 USA. Z angielskiego na niemiecki przetłumaczył Heinz Georg Podhel, Lepa przesłał Jerzemu Habelmann z Berlina który przetłumaczył na polski i nadesłał do Stowarzyszenia Prus.

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony