KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


S O S
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
<< Wybitni Prusowie home

PRUSCY HEROSI - HERKUS MONTE
WIELKI WÓDZ NATANGÓW I PRUSÓW
Z RODU MONTEMIDÓW

Heroiczna postać nie mająca sobie równej w ówczesnej Europie i póżniej, natchnęła wielkiego polskiego wieszcza Adama Mickiewicza do dzieła “Konrad Wallenrod”.
Po wyciszeniu Pomezanii, nie realizowaniu traktatu pokojowego z 1249 roku. Rozbiciu struktur społecznych Pomezan poprzez odseperowanie warstwy wodzowskiej i przesiedlenie jej z dala od ich rodzimej społeczności. Pomezańczycy którzy w pierwszym powstaniu występowali samotnie, nie odegrali już więcej znaczącej roli w następnych zmaganiach Prusów z Krzyżakami.

Krzyżacka zgraja niemieckich rycerzy żądna nowych mordów i zdobyczy terytorialnych, odwagą nigdy nie grzeszyła, wiemy to z ich walki ze światem Islamu. W przypadku Prusów było podobnie. Ze strachu, przestali zagłębiać się w terytorium pruskie, wybierając inną taktykę.

Krzyżacki podbój Prusów potoczył się wzdłuż wybrzeża Zalewu Wiślanego, z którego dokonywano bestialskich wypadów w głąb lądu. Przedtem jednak zakładano na wybrzeżu warownie-sypialnie do których z wypraw wracali dla swojego bezpieczeństwa. W miarę posuwania się wzdłuż Zalewu takie forty powstawały.


W ten sposób Krzyżacy dotarli do ziemi Natangów. Dzisiaj terytorium przez które przebiega granica z Rejonem Kaliningradzkim. Przywódcą Natangów był Nobiles, możny tego ludu z wybitnego rodu Montemidów.
Osaczony przez Krzyżaków i widząc ogrom bestialstwa i okrucieństwa, nie mając wyboru w ratowaniu najbliższych i powstrzymania dalszej eksterminacji Natangów, zaakceptował oddanie Krzyżakom zakładników.

Standardowym postępowaniem najeżdzców było zabieranie mężczyzn i dzieci zdolnych do pracy, jeśli przed tym nie zostali wymordowani.
Wśród zakładników znalazł się niepełnoletni syn Montemidów, Herkus. Los nie szczędził możnych. Tym bardziej porywano ich dzieci, żeby nie wywoływały buntów. Wyrachowanie i okrucieństwo Niemców nie miało sobie równego.

Niepełnoletni jeszcze Herkus, nie trafił do pracy dla Krzyżaków. Został przeznaczony do deportacji i wywieziony do Magdeburga w celach propagandowych, aby pokazać jak zakonni dbają o Prusów i krzewieniu wśród nich Chrześcijaństwa. Publicznie został ochrzczony i w zakonnych kazamatach pobierał nauki. Oczywiście w stylu niemieckim, z myślą, że ulegnie germanizacji.

Młody, zdolny Herkus bardzo chętnie przyjmował wiedzę, bardzo szybko nauczył się języków, nie tylko niemieckiego, również łaciny i biegle nimi władał. Zdolnościami swoimi, zwrócił na siebie uwagę wśród zakonnych . Zakonni zauważyli w nim możliwość, wykorzystania jego osobowości w podboju Prusów.

W związku z tym postanowieniem, zaczęto Herkusa szkolić w rycerskiej sztuce wojowania. W przyjmowaniu nauki w rzemiośle rycerskim i w biegłości używania miecza wykazał się niezwykłymi zdolnościami. Bardzo szybko stał się niedoścignionym nie tylko wśród rówieśników. Ku wielkiemu zadowoleniu zakonnych, iż będą mogli użyć Herkusa w Prusach.

Bez wątpienia młody Herkus, nie mógł zapomnieć jakim cierpieniom i okrucieństwom był poddany jego ród wraz z bliskimi jemu Natangami, których to zdarzeń był naocznym świadkiem.
Urodzony około roku 1225, pojmany w piętnastym roku życia, wrócił do Prus już jako dwudziestokilkuletni rycerz, ale w szrankach Zakonu Krzyżackiego. Zbyt długo nie pozostawał z rycerzami Zakonu. Odwiedził swój sponiewierany ród, Montemidów, i lud Natangów broczący we krwi z rąk Zakonu.

Krzyżacy w obawie, iż Prusowie nawracają się na Chrześcijaństwo i mogą stracić możliwość utworzenia swojego państwa, jeszcze bardziej zintentysyfikowali i z absolutną systematycznością dokonywali biologicznego wyniszczania ludu pruskiego.

Aktem maksymalnego niemieckiego bestialstwa, było zaproszenie pruskiej starszyzny do stołu negocjacyjnego. Kiedy starszyzna rodów pruskich przybyła do negocjacji pokojowch, wszystkich wymordowano.
Po uczcie, zaryglowano drzwi i okna, następnie podpalono i pilnowano żeby nikt przez przypadek nie ocalał.

Jakże łatwo, można, to zdarzenie porównać z napisem na bramie niemieckiego obozu śmierci Oświęcimia, “ Arbeit macht frei” , ( praca czyni wolnym ).


Herkus Monte zrzuca habit zakonny i staje w szeregach Prusów jako ich przywódca. Tak zacznie się jego nieśmiertelna epopeja.
Rok 1260, to początek drugiego powstania Prusów w celu odzyskania dawnych swobód i wolności, ale nie walki z Chrześcijaństwem.
Jako dowód, przed powstaniem było wysłanie do papieża Urbana IV listu akceptującego przyjęcie Chrześcijaństwa, uroczyście oddającego Prusów pod opiekę stolicy Apostolskiej. Pomimo, że wymieniono bestialstwa Krzyżaków, Urban IV przemilczał ten list, a jego następcy wręcz nawoływali do dalszej krucjaty przeciwko Prusom, jak to uczynił Klemens IV w roku 1265. Cała Europa pod tymi wpływami wysyłała, już nie tylko z naboru niemieckiego, coraz to nowsze doborowe hufce rycerstwa.

W takich warunkach Herkus Monte zaczął ścigać Krzyżaków gdziekolwiek to było możliwym, siejąc strach i panikę wśród zakonnych, którzy przestali być pewni ani dnia ani godziny.
21 stycznia 1261 roku Herkus Monte odniósł spektakularne zwycięstwo nad elitą krzyżacką.
Wspomnę tylko bitwę o krzyżacki Pokarvis, fort przyczółek na wybrzeżu Zalewu Wiślanego. Herkus rozpoczął tą batalię od przeczekania wyjścia głównej załogi Krzyżaków na ekspedycję w głąb Prus. Po ich oddejściu przypuścił szturm na fort szybko opanowując jego biorąc niedobitków do niewoli. W tym forcie zaczaił się na powrót głównych sił Krzyżaków i wydał im drugą bitwę z której mało kto ocalał. Jednocześnie oswobodził wziętych do niewoli Prusów.

Sromotnie zakończona bitwa dla zakonnych, odbiła się głośnym echem wśród Prusów. Herkus pokazał, że Krzyżacy są do pokonania. Najeżdzców opanowała panika z obranej taktyki wodza Prusów.
Wśród pojmanych znalazł się Krzyżak o nazwisku Hirzhalis przyjaciel Herkusa z czasów jego deportacji w Magdeburgu. Należy nadmienić, że Herkus zrzucając habit zakonnych wraz ze swoimi wojami, wrócił do dawnych pruskich wierzeń. Według nich, po zwycięstwie jeden z pojmanych miał w ofierze stanąć na stosie. Dla wielu, być może, był to akt barbarzyńskich pogan.

Zapytuję.

Jakim aktem było mordowanie bezbronnej ludności Prus w imię wiary Chrześcijańskiej?

W losowaniu kto ma pójść na stos, los wskazał na Hirzahlisa. Herkus chciał ratować przyjaciela. Przekonał starszyznę do powtórnego losowania, rownież niekorzystnego dla przyjaciela. Kiedy po raz trzeci los dla Hirzahlisa był niefortunny, on sam poszedł na stos. Herkus Monte niezmordowanie ścigał krzyżackie hufce gdziekolwiek pokazali się, nie dając im czasu i możliwości na przeorganizowanie się. Niejednokrotnie w przebraniu zakonnym mobilizował ich do ekspedycji karnych przeciwko Prusom, wprowadzając w dobrze zorganizowane zasadzki przez swoich wojów. Z tych wypraw Krzyżacy nie wracali, tak że nie mogli ostrzec innych jaki los ich spotkał.

Była to taktyka którą stosowali Krzyżacy.
Uwadze Herkusa nie umknął ciągły napływ nowych hufców niemieckiego i europejskiego rycerstwa. Odbywało się to drogą morską przez porty Elbląga, Bałgi i Królewca. Cała potęga europejskiego rycerstwa waliła się na Prusów.
Zebrał starszyznę Prusów, która zdecydowała o oblężeniu i ataku na Królewiec (dzisiaj Kaliningrad), gdyż prawie całe terytorium Prus zostało uwolnione od grasujących krzyżackich band.

Należy nadmienić, że w sukurs Prusom przyszedł książę pomorski Mściwój II, z którym wspólnie ograniczyli dostawy żywności do portów krzyżackich.
Sambowie w Królewcu zniszczyli flotę krzyżacką, a na lądzie Herkus Monte z Prusami oblegał miasto. Twierdza Królewiec okazała się nie do zdobycia i musiano odstąpić od oblężenia jej. Dodając do niepowodzenia Prusów w obleganiu Królewca, Herkus został poważnie ranny.

Pomimo tego niepowodzenia, Heros Natangów postanowił nadal atakować krzyżaków , tam gdzie najmniej się tego spodziewano. W roku1263 zorganizował błyskotliwą wyprawę do ziemi chełmińskiej, zadając Krzyżakom bardzo ciężkie straty. Kiedy był w odwrocie, w pogoń za nim z elitą rycerstwa puścił się osobiście mistrz krajowy Helmerich. Herkus Monte nie dał się jemu zaskoczyć i pod Lubawą, ze swoimi hufcami wojów stawił czoła mistrzowi. Krzyżacy pewni zwycięstwa szybko zaatakowali Natangów.
Bitwa skończyła się totalną klęską, sam mistrz w niej zginął i cała jego drużyna, nikt nie ocalał.

W roku 1267 wtórne przybycie króla Czech Przemysława Ottokara II a rok wcześniej Ottona III Branderburskiego, spowodowało, że natangijczycy z Herkusem Monte zostali osaczeni i ich sytuacja stała się coraz trudniejsza. Na domiar złego sąsiadujący z Natangami Prusowie, z ciągle nowo napływającymi siłami rycerstwa przestali sobie radzić. Wszystkim doskwierał głód nie tylko z powodu krzyżackiego rabunku ale i też, że czego nie mogli zabrać niszczyli i palili.

Z wymyślnymi okrucieństwami, Krzyżacy nie ustawali, dwunastorgu dzieciom, zakładnikom w Elblągu, wyłupano oczy i odesłano ich do rodziców.

Siedem lat wojował Herkus Monte z elitą europejskiego rycerstwa którzy nazywali siebie chrześcijanami. W tych walkach padły wszystkie krzyżackie twierdze, poza portowymi. Napływ coraz to większych sił z Europy, nie pozwoliło jemu na utrwalenie tej krwawo zdobytej wolności, a żeby jeszcze dodać, nowy mistrz krajowy Dytryk II z Miśni szczególnie krwawo rozprawiał się z Natangami.

Zaatakowany gród Herkusa padł a on sam ranny uszedł z życiem i skrył się w odstępach leśnych Natangii. Natychmiast ruszył za nim pościg. W roku 1273 znaleziono kryjówkę Herkusa Monte, pojmanego niezwłocznie powieszono a ze strachu żeby nie odżył przebito ciało jeszcze mieczem.

W historii podboju Prus chrześcijańska Europa ma białą plamę i poza barbarzyństwem nie ma żadnej chwały. Wkrótce zobaczymy, czy będzie ją stać do przyznania się. Z brakiem wielkiego wodza Prusów, Herkusa Monte, drugie powstanie osłabło ale w sumie razem trwało piętnaście lat.


Fragment książki "Gdzie jesteście, Prūsai"


Kierujący się obłudą, podstępem i zdradą, Krzyżacy byli jednak dalecy od respektowania podjętych wspólnie z Prusami postanowień. Jerzy Necio pisze: „ Herkus obserwował pracę żaren: kamienna kula rozgniatała jęczmienną drobinę. >Jestem ziarnem< - wyszeptał. >Wiem więcej niż reszta Natangów. Widziałem rzeczy, o których oni nie śnili. Pójdą za mną, ale czy wiedzą, że walka będzie ostateczna (…) Gdybyśmy przegrali, to świat o nas zapomni<”.
Słowa te, niestety, miały okazać się poniekąd prorocze: kto dzisiaj pamięta o Prusach?
Ważyły się losy nie tylko Natangów, ale i Warmów oraz Bartów. Herkus Monte zrozumiał, że nadeszła pora na to, by stanąć w obronie swojego ludu. Udawał się na wiece i korzystając ze swego prestiżu oraz wpływu mobilizował z dużym skutkiem możnych i pospólstwo do stawiania Krzyżakom czynnego oporu. Na wiecach lud wyłaniał swoich wodzów: na czele wojowników Pogezanii stanął Autume, Sambii - Glande, Warmii – Glappo, Barcji - Divan Klekine, a Natangii – największy i najdzielniejszy Herkus Monte.
Uważając się za chrześcijanina, Herkus Monte postanowił w tej sytuacji odwołać się do Rzymu, kierując list z oskarżeniem Zakonu Krzyżackiego o deptanie praw boskich i ludzkich, a także z zapewnieniem, że większość Prusów jest już ochrzczona i nie zamierza powracać do wiary przodków oraz ich przesądów i obyczajów pogańskich; stwierdzał, że Prusowie walczą nie z Kościołem, ale z Zakonem Krzyżackim, który morduje dzieci, kobiety i starców, zamieniając mężczyzn w niewolników; zapewniał o tym, że wiernym i kapłanom nie grozi prześladowanie a świątyniom – zniszczenie; wyrażał w końcu pragnienie swoich rodaków, by chrześcijaństwo szerzyło się na pruskiej ziemi i oddawał się w opiekę biskupa Rzymu.
Adresat tego listu, papież Urban IV, nie przyjął do wiadomości tych zapewnień, dając wiarę kłamstwu Krzyżaków, którzy identyfikowali wzniecony przeciw nim bunt z odejściem od chrześcijaństwa, wobec czego wezwał rycerstwo zachodnie do przyjścia im z pomocą. Papież, jak pisze Łucja Okulicz-Kozaryn, “przyznał Krzyżakom wiele nowych uprawnień wobec Prusów. Pozwolił im więzić lub brać zakładników od tych neofitów, którzy nie chcą uczestniczyć w organizowanych przez Zakon akcjach zbrojnych lub odmawiają swego udziału przy budowie twierdz. Poinformował również biskupa warmińskiego, że wyznaczył Czechy, Morawy, Polskę i Pomorze do niesienia pomocy Krzyżakom w obronie Prus i Inflant. Nakazał także udzielać krzyżowcom zgłaszającym swe usługi Zakonowi takich samych odpustów, jakie przysługiwały udającym się do Ziemi Świętej”.
Na wieść o zajętym przez Rzym stanowisku Prusowie masowo odstępowali od wiary chrześcijańskiej, stwarzając tym samym Krzyżakom pretekst do wezwania Europy o pomoc w walce z pruskim pogaństwem. Ich wezwanie, jak zawsze, poskutkowało i do Prus morską drogą przybyły bardzo liczne oddziały rycerzy niemieckich z Magdeburga i Westfalii, by pustoszyć Natangię i inne ziemie pruskie. Wyprawy ich wychodziły z zamków rozlokowanych nad Zalewem Wiślanym, do których napastnicy powracali z obfitym łupem, zostawiając za sobą rozlaną krew i zniszczenie.
Jeden z takich zamków krzyżackich stał się celem ataku wojów dowodzonych przez Herkusa Monte. Na terenie lauksu Pokarvis doszło do zaciętej bitwy z powracającymi ze swojej łupieskiej rejzy Krzyżakami. 21 stycznia 1261 Herkus Monte osiągnął nad nimi spektakularne zwycięstwo. Doskonale wyposażone w broń i żywność oddziały krzyżackie wyszły z Królewca na podbój Natangii. Niedaleko Podkarvis doskonale wyposażeni w broń i żywność Krzyżacy założyli bazę, zostawiając w niej zbrojną załogę, podczas gdy główne ich siły podążyły dalej w głąb Natangii. Powstańcy bez trudu opanowali bazę i cierpliwie czekali na powrót objuczonego łupami i konwojowanymi niewolnikami przeciwnika. W wyniku zaskoczenia większość Krzyżaków poległa w walce. Przy życiu ocaleli tylko nieliczni.
I tam nastąpiło nieoczekiwane spotkanie wodza Prusów z niemieckim przyjacielem z Magdeburga, Hirzhalsem, który uratował mu wtedy życie i teraz znalazł się w jego niewoli. Przyjętym zwyczajem Prusowie losowali wśród jeńców ofiarę, która miała być poświęcona ich bogom. Los wskazał na Hirzhalsa, ale pomny czynu Niemca Herkus Monte zarządził ku oburzeniu starszyzny losowanie powtórne. I znów los wskazał na Hirzhalsa. Kiedy w wyniku trzeciego losowania los uwziął się na tego samego Niemca, pogodzony z losem jeniec poszedł na stos ofiarny z woli własnej.
Pod wodzą Herkusa Monte, którego Krzyżacy obawiali się jak ognia, mianując go zdrajcą i barbarzyńcą, Prusowie odnosili wiele zwycięstw, ale zdarzały się też i niepowodzenia. Nie powiodło się zdobycie silnie ufortyfikowanego Królewca, pod którego murami wódz Prusów odniósł rany. Wielkim sukcesem natomiast zakończyła się w 1263 roku wyprawa do Ziemi Chełmińskiej. W drodze powrotnej Natangów dopadli Krzyżacy, którym Herkus Monte nie dał się zaskoczyć i pod Lubawą sprawił im krwawą łaźnię. Tam i wtedy zginął mistrz krajowy Helmerich. Na chwilę przed śmiercią Krzyżak nie omieszkał zademonstrować wobec wodza Natangów swojej germańskiej buty i pogardy.
Według opisu Jerzego Necio tak oto rozegrała się cała scena: „>Wyjdź psia głowo!<” - krzyczał Helmerich wystąpiwszy przed swe szeregi. >Jużeś zapomniał zwyczajów rycerskich, plugawcze! Wyjdź a ścierwo twoje wdepczę w błoto!<. Monte wszedł na zwalony pień i odkrzyknął: >Zaiste rycerskie to słowa… Spotkam się z tobą za chwilę i będziesz jako knot świecy, której płomień ostudzi wiatr<. Zerwali się ku sobie. Wódz Natangów odgarniał ciosy Krzyżaka z uporem, jakby szedł przez zbożowe pole. Miecze zaiskrzyły, cienie chwiały się, aż jeden z nich zniknął (…) Wszyscy: bracia, półbracia, knechci, sarianci i rycerze-pielgrzymi, całe to ludzkie mrowie na usługach Zakonu ujrzało upadek mistrza kraju”.
Herkus Monte stał się dla Zakonu Krzyżackiego postrachem, siejąc wśród braci paniczny lęk, albowiem strategia i taktyka jego walki była dla nich nieprzewidywalna. Z jego ręki ginęły setki jeśli nie tysiące Krzyżaków, którzy zaczęli go uważać za wyłaniające się z zasadzki widmo. Widmo tym bardziej groźniejsze i zwodnicze, że miał zwyczaj pojawiać się w przebraniu krzyżackim.
Zachęcony sukcesami militarnymi Herkus Monte walczył dalej, gromiąc watahy krzyżackie i potęgując wobec siebie ich nienawiść. W 1272 roku sprawujący urząd mistrza krajowego margrabia miśnieński Dytryk II napadł na jego ziemię rodzinną, dopuszczając się bestialstwa i dokonując ogromnych spustoszeń. Postępowanie Zakonu Krzyżackiego było jawnym przeciwieństwem tego, co wpajano młodemu Prusowi w Magdeburgu. Teraz przekonywał się, że wszystko to było monstrualną obłudą.
Dopisujące mu dotąd powodzenie dobiegło wreszcie kresu: dzielny wódz Natangów znów został ranny i ukrył się w głębi puszczy, skąd zamierzał prowadzić walkę podjazdową. Zakon ogłosił w całych Prusach, że wypłaci olbrzymią nagrodę temu, kto wskaże miejsce jego pobytu. Zdrajcą okazał się jego własny sługa. W wyniku zorganizowanej obławy bohater narodowy Prusów wpadł w ręce dyszącego zemstą krzyżactwa. Dowodzący operacją komtur dzierzgoński, Schȍnburg von Hermann, rozkazał niezwłocznie powiesić pojmanego na gałęzi dębu i przebić jego ciało mieczem.
Herkus Monte przeszedł do narodowej legendy, która rozeszła się po całej ówczesnej Europie.

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony