KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


Z I E M I A    P R U S Ó W
TERRA INCOGNITA - ZIEMIA NIEZNANA
PUBLIKACJE
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
S O S
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

PRUSOWIE BYLI CHRZEŚCIJANAMI.

Wczesne chrześcijaństwo PÓŁTORA KRZYŻ POST SCRIPTUM

    Z wielką uwagą i cały czas obserwujemy rozwój wiedzy o Prusach. Pomimo ciągłego pojawiania się nowych dowodów czy to ze starych archiwów czy z archeologicznych wykopalisk fałsz niczym spisek dotyczący historii o Prusach ciągle trwa. Śledztwo nasze o historii Prusów oparte zostało na wiedzy w nie zaprzeczalnych, rozrzuconych wątkach w różnych historycznych żródłach, przy jednoczesnym logicznym ich składaniu, wnioskowaniu, ale wywodzącym się z samych faktów.
    Czym Prusowie sobie zasłużyli, że w XIII wieku musiał spotkać ich tak okrutny los, na czym miała polegać krzyżacka chrześcijańska misja z Rzymu. Czy zaplanowana została na wyniszczenie, eksterminację pruskiego ludu? A póżniej dopiero, nawracanie ich na chrześcijaństwo i to tylko na niby. Wielowieczne agresywne o Prusach piśmiennictwo, wskazuje już samo przez się, że za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. Bez fałszu nic się o nich nie pisze i nie głosi i nie jest to bez powodu. Dlatego poniższy tekst na celu ma przedstawienie i obalenie teorii Prusów pogaństwa, ponieważ Prusowie przed podbojem w takim samym stopniu jak inne w Europie narody byli Chrześcijanami.
    Nikt o tym nie mówi i nie chce mówić, wiedzieć ani słyszeć, włącznie ze Stolicą Apostolską, nikt nie zabrał głosu o zaistniałym ludobójstwie. Czy brak im cywilnej odwagi ? A wogóle czy był to grzech i czy taki czyn w imię wiary jest rozgrzeszalny. Biorąc pod uwagę, że to człowiek człowieka rozgrzesza to chyba tak, ale takiej pewności nie ma czy przez Boga jest wybaczony. Bóg jest Stwórcą i człowiek nic do tego nie ma. Dzisiaj już nikogo nie obchodzi czy sprawcy ludobójstwa Prusów smażą się w piekle, ale piekłem nadal jesteśmy straszeni. Świat w swoich czynach postępuje nadal tak samo, z biegiem czasu, to wszystko pójdzie w zapomnienie, lub tak jak z Prusami w imię władzy zostanie zmanipulowane.
    Pisana o Prusach historia nie tylko fałszuje dzieje Pruskiego ludu, lecz pod płaszczykiem zarzutu Prusów pogaństwa skrywa prawdziwy cel ich podboju i zagłady. Z wielką łatwością można o Prusach pozbierać informacje i złożyć w całość żeby przedstawić prawdę. Niemcy po bezwzględnym podboju przez siedem stuleci również bezwzględnie kontrolowali ziemię Prusów. Przeszkodą dla ukazania prawdziwego oblicza ludu pruskiego, jest powszechne ukrywanie zbrodniczej polityki niemieckiej. Czy “chlubnej” polityki polskiej ? Czy heretyckiej polityki rzymskich papieży?

        Dzisiejsi badacze opierając się na źródłach pisanych od XII-go wieku przez polskich, krzyżackich kronikarzy zostali jakby zaprogramowani by bezmyślnie, bez wnikliwości powielać fałszerstwa. Badania nad historią, wiedzą o Prusach wręcz szokują, że nauka może posunąć się do tak skandalicznego wypisywania różnego kalibru bzdur, i jak z tego wynika, wiedza ta pozostaje wiedzą wysoce nie pożądaną.
          Destrukcja Prusów była prawie że totalna, z ich XIII-to wiecznego etnosu, codziennego sposobu życia, kultury bytu z ostatnich chwil ich wolności, nic się nie zachowało.
Znaleziska w grobach dobitnie udowadniają, że Prusowie wierzyli w nieśmiertelność, życie pozagrobowe, istnienie duszy. Nie istniała u nich potrzeba budowania struktur politycznych, to wiara była wyznacznikiem wysokiego duchowego poziomu i moralnego ich życia. Jaka więc była to wiara? Wszyscy byli sobie jednakowi, stanowili różny etnos o różnej kulturze a cechowało ich to samo, wielka wartość rodziny, jej wolność i nieprawdopodobny heroizm w jej obronie. Byli farmerami, rybakami, również handlowali przywożąc do siebie z dalekich krain prawdziwe dzieła sztuki. To była cywilizacja, którą zniszczono a dzisiaj odważnych nie ma do przyznania się, kto ją zlecił a kto dokonał.

    Najstarszy zapisek historii Prusów miał miejsce w roku 523-cim, wizyta z darami bursztynu u władcy Rzymu Ostrogoty, Teodoryka Wielkiego w Rawennie. Ta wizyta była o dużym znaczeniu i nie była to wizyta marketingowa jak współcześni badacze ją deklarują. Świadczy o tym treść listu Teodoryka pisanego łaciną, a treść przez uczonego Theodora Mommsena poniżej jest potwierdzona.

        "Po przybyciu tutaj waszych ambasadorów dowiedzieliśmy się, że jesteście jak najbardziej gorliwi, żeby nasze spotkanie, w nadziei pozyskania naszej przychylności wobec waszych ludzi mieszkających nad brzegiem oceanu. Wasze do nas pragnienie żebyśmy w rewanżu wysłali naszych przedstawicieli do was, ponieważ takich jeszcze nie było, wysłaniem ambasadorów zajmiemy się z zainteresowaniem. Teraz, gdy już się zapoznaliście z człowiekiem (tj. sam król), którego poszukiwaliście z zainteresowaniem, przyznając mu swoją miłość. Podejmując się podróży przez tak wiele ziemi, nie była łatwa. Dlatego pozdrawiamy was z całego serca i zapewniamy, że bursztyn który przynieśliście otrzymaliśmy z wdzięcznością ".

List kończy się tymi słowami:

 "Widzimy w tym okazję dla zapoznania się ze szczegółami żebyśmy nie byli uważani za ignorantów co jest waszą wiarą, waszymi osobistymi sekretami. Odwiedzajcie więc nas częściej, wzdłuż dróg, które wasza miłość otworzyła. W przyjaźni z bogatymi królami zawsze opłaca się, kiedy są oni zadowoleni nawet z małych prezentów, zawsze chcą odwzajemnić się większymi. My upoważniliśmy waszych ambasadorów, słowem z ust do ust, składamy zamówienie u was, które otrzymując musicie być zadowoleni”.  

    W tym samym roku 523, razem z powracającymi Prusami przybywa dwóch wysłanników od cesarza. W twierdzy Honeda (później Bałga) spotykają się razem z etnosem Prusów pod przywództwem jednego z nich “króla” Waidewuto. Ze starej niemieckiej literatury, jednoznacznie i bez wątpliwości, wynika, że Waidewuto był Gotem, więc musiał być ambasadorem Teodoryka Wielkiego który wraz z zakonnikiem bratem Bruteno przybył do Prus, razem z powracającą grupą Prusów z wizyty w Rawennie. Obaj byli chrześcijanami Arianami, takiego wyznania byli Goci. Arianizm to wynik chrześcijańskiego rozłamu, który nastąpił w Konstantynopolu (Bizancjum) około dwóch wieków wcześniej.
    Pod przywództwem Waidewuto, pruski etnos spotyka się w Honedzie i otrzymuje nowe prawo. Nie łaciną posługiwali się, mogli posługiwać się tylko w języku Gotów. Nowy sposób życia zostaje przez Prusów przyjęty, posiadanie jednej żony, ratowanie innych w nieszczęściu, niesieniu pomocy, karmienie głodnych, opieka nad bezsilnymi. W tamtych czasach nie było innej wiary jak tylko chrześcijańska głosząca prawo o tak wysokiej moralnej etyce. 
    Należy wziąć pod uwagę, że już wtedy pogaństwo wyczerpało swoje możliwości, a ateizmu jeszcze nie było. Prusowie już wtedy posiadali doskonałą wiedzę o otaczającym ich cywilizowanym świecie, a wszystko dzięki handlu bursztynem. Wprowadzenie chrześcijaństwa w porządek ich wierzeń, sposób ich współżycia z otaczającą ich naturę, trudności nie miało sprawiać, ludzki intelekt też musiał wziąć górę nad pogańską mitologią.
    Nigdy przed tym ani po tym Prusowie nie mieli króla, tak więc Widewuto mógł być tylko ambasadorem cesarza Rzymu, przybyłym z tymi wytycznymi “z ust do ust”. Póżniejsze przekazy kronikarzy, podróżników opisujące Prusów, ich sposób życia świadczą o wysokim etycznym i moralnym stylu życia. W tamtych czasach w Europie wśród pogan nie spotykano takiego przypadku, żeby drogą ewolucji kultura mogła przejść taką zmianę. Prusowie stali się Chrześcijanami, ale nie rzymskiego obrządku. XI wieczny kronikarz i geograf niemiecki Adam z Bremy, relacjonując opowieści powracających z Sambii kupców, według których żył tam “lud najbardziej ludzki”. A pisał to Chrześcijanin, gdzie Chrześcijaństwo samo siebie przedstawiało jako jedyny ludzki nurt społeczny. Jeśli więc Chrześcijanin tak pisze o nieznanym sobie narodzie, to wniosek z konkluzji "lud najbardziej ludzki" sam się nasuwa: byli Prusowie najbardziej Chrześcijańscy z Chrześcijan. Przyjęcie nowej wiary w takiej zgodności, mógło nastąpić tylko przez przesłanie jej od kogoś bardzo bliskiego, W tym wypadku byli to Goci z Gepidami.



    Bruteno po przybyciu do Prus nazywał się Kirie Kirieito. Krzyżacy twierdzili, że chodziło o tytuł najwyższego kapłana pogańskiej religii Prusów. Mógł to być przekręcony przez nieznających łaciny Prusów jeden z najstarszych modlitewnych zwrotów chrześcijaństwa. Od początku w modlitwie chrześcijańskiej bardzo ważne były słowa kierowane do Boga z prośbą o wybaczenie Kirie Eleison.
    Słowa te znaczą "Boże zmiłuj się...". Czy nie znający łaciny Prusowie słysząc w modlitwie Bruteno słowa "Kirie eleison" (lub Kyrie eleison) nie mogli nazwać go Kirie Kirieito? W nauce o pochodzeniu słów czyli w etymologii takich przypadkow jest mnóstwo.     
    Posiadane obecnie wszystkie 17-ście przykazań Waidewuty, niestety jest to tylko krzyżacka fałszywka. Nie mają nic wspólnego z Prusów sposobem życia. Była ona skonstruowana przez Rzym i wydana przez Krzyżaków w celu udokumentowania pogańskości Prusów.

    W tamtych czasach nielogicznym byłoby, że przybysz Got, Chrześcijanin, Arianin, a niewątpliwie był nim Waidewuto głosił Prusom jakiś skonstruowany poganizm. Nowa wiara może zaszczepiona zostać tylko “przez swojego człowieka” którym mógł być Waidewuto, inaczej być tylko może narzucona przemocą, i taką dokryną posługiwał się Rzym.
Należy teraz postawić retoryczne pytanie o sensowność powyższych wywodów. Naszym podstawowym twierdzeniem pozostają następujące tezy:

Król Waidewuto był Gotem przybyłym z delegacją prowadzącą rozmowy z Teodorykiem Wielkim w Rawennie.
Jeśli był Gotem to musiał być Chrześcijaninem głoszącym niesfałszowaną naukę Jezusa czyli był arianinem.
Jeślie był Chrześcijaninem to logicznym jest, że nie mógł głosić politeizmu czyli religii pogańskiej.

Opierając się na powyższych tezach uznajemy za wysoce prawdopodobny fakt, że powodem eksterminacji narodu Prusów przez Polaków i Krzyżaków nie była walka z pogaństwem ale pozostałościami ariańskich gmin chrześcijańskich istniejących w Prusach od czasu króla Waidewuto.


    To wszystko wydarzyło się w Honedzie 523-go roku. Jak wielu tam obecnych było Prusów tego nie wiemy. Od licznej Prusów obecności zależało rozpowszechnienie praw nowej wiary. To zadanie za pewne powierzone zostało bratu Bruteno. Za jego pośrednictwem, prawo było szerzone, z pewnością bez wiedzy Prusów czy było to rzymskie chrześcijaństwo czy był to arianizm. Na tamte czasy za zbyt głęboka byłaby to wiedza o nowej religii, a czasu zbyt wiele też nie było, cesarz Rzymu wkrótce zmarł. Dalsze losy tych dwóch Gotów, pobratymców Prusów, nie są znane.
    Wiedzą powszechną jest, że po śmierci Ostrogoty cesarza Rzymu, Goci wyznawcy arianizmu ratowali się ucieczką do Hiszpani nie tylko przed prześladowaniem Rzymu, ale przedewszystkim przed okrutną utratą życia.


Fragment krzyżyka z Truso, obok jego rekonstrukcja. X - XI wiek. Wysokość 2,5 cm, szerokość 1,5 cm.

    Wielce zagadkowym jest powyższe wykopalisko z Truso, rzymsko-katolicki krzyżyk, datowany na X-XI wiek. Jak narazie jest to jedyny taki egzemplarz, i mógł być wcześniejszy aniżeli chrześcijaństwo w Polsce.


Tak wyglądała Polska którą król Bolesław Chrobry odziedziczył po Mieszku I.


    Dla większej orientacji, jak i co się działo z szerzeniem chrześcijaństwa u sąsiadów, i jaki był tego tryb, dodajmy wątek pogańskich Wiślan. Pod koniec roku 870 Morawianie z pomocą Piasta Chóścieżkowicza (Polanina) podbili Wiślan i razem z Polanami mieli przyjąć od nich Chrześcijaństwo. Inne niż rzymskie, tak jak u Morawian było z Bizancjum. W tym czasie był tam koniec panowania Obrazoburców (Ikonoklast), którzy wraz z ikonografią niszczyli postanowienia Konstantyna, czyli chrześcijaństwa rzymskiego. Kraków miał przyjąć Chrześcijaństwo od Morawian, Arianizm, czy mogła to być Staro Słowiańska wiara, wiara w jednego Boga. Przypuszcza się, że Ziemowit, poprzednik Mieszka I też był wyznania ariańskiego. Natomiast Mieszko I przyjął chrześcijaństwo poprzez Niemców z Rzymu. Było to w obawie przed Niemcami żeby nie podbili i zniszczyli jego władzę, tak jak to się stało ze Słowianami połabskimi. To oni w dużej mierze, w ucieczce przed Niemcami zaludnili Pomorze po jego opuszczeniu przez Gotów.

    Do Gdańska w roku 997 przybywa misjonarz biskup Wojciech w celu nawracania na Chrześcijaństwo Gdańszczan i Pomorzan żyjących w głębokim pogaństwie. Nikogo przed nim tam nie było. Jedyny kontakt z chrześcijaństwem jaki Pomorzanie mogli mieć to od sąsiadów Prusów, ale z nimi była językowa bariera.    
    Dzisiejsze Wzgórze Świętego Wojciecha w Gdańsku miało być miejscem na którym misjonarz nawracał niewiernych Słowian. Po tym wydarzeniu udaje się na misję nawracania pogańskich Pomorzan. W nieznanych okolicznościach traci życie, wydarzenie to cały czas i nie słusznie przypisywana jest Prusom. Nie było żadnych związków pomiędzy Gdańskiem a Prusami i nie było zainteresowania nimi. Dokładnie tak samo było pomiędzy Prusami a Bolesławem Chrobrym. Na tym samym wzgórzu miał się odbyć wykup ciała misjonarza od bliżej nieznanych pogan.
    Inna wersja, że król Chrobry wykupił ciało, ale skąd to nie wiadomo. Dalej, na tym to wzgórzu Wojciech został pochowany i dopiero w roku 999 nieznany Pomorzanin z tego wzgórza przewozi jego ciało do Gniezna. Trochę to dziwne dwa lata po śmierci. Tak więc widzimy, że w konfabulacji o Wojciechu tylko on jest znany i Prusowie, reszta występuje incognito.
    Sprawny Bolesław Chrobry nie zupełnie kontrolował swoje królestwo, a tylko wtedy kiedy był obecny ze swoją zbrojną drużyną, i zwykle nie trwało to długo. Z pogańskimi Pomorzanami miał sporo problemów i to do nich zaprosił Wojciecha.     Kościół dla Chrobrego miał wielkie znaczenie, Słowianie nie posiadali społecznych struktur i brakowało kontroli królewskiej nad nimi, taką kontrolę mógł wprowadzić tylko kościół przez parafie i biskupstwa. Te same problemy mieli jego następcy. Jako dowód, jeszcze w roku 1147, papież Eugeniusz proklamował podjęcie krucjaty połabskiej przeciw pogańskim Słowianom zasiedlającym zachodnie wybrzeże Bałtyku. Czyli dużo wcześniej od krucjaty w Prusach, gdzie bez przeszkód w roku 1159 w Prabutach już działali Cystersi.
    Jeśli ogłoszono by zamordowanie Wojciecha przez Pomorzan, skończyło by się to wielką kompromitacją chrześcijańskiego królestwa Chrobrego, na domiar złego w randze biskupa, autorytetu z Rzymu. Nie pozostało nic prostszego, jak zrzucić ten cały ambaras na nic nie winnych Prusów. Kto był reżyserem tego kłamstwa nie ma pewności, ale bez wątpliwości było to z obozu królewskiego.
    Cały czas, piszą obszerne rozprawy o bogobojnym Wojciechu, a w rzeczywistości w jego żywocie zapisane jest nie tylko awanturnictwo za które wyrzucony został z Czech, ale też była to kontrowersyjna postać niezbyt popularna w Rzymie. Wogóle pod uwagę nie bierze się, że jako Słowianin nie znał języka Prusów i z nimi nie miał możliwości porozumienia się. A już wtedy do takich misji były specjalne przygotowania. Z Pomorzanami takich językowych trudności nie mógł mieć, musiała istnieć językowa słowiańska wspólnota. A wogóle, czy można sobie wyobrazić, bez znajomości niewiernych języka żeby ich nawracać. Podróżnicy i kronikarze pisali, że z Prusami ze względu na ich język trudno było się dogadać. Cała ta historia o Wojciechu była na zamówienie wielką improwizacją.

    Jak odległe od Chrześcijaństwa było wczesnopiastowskiego państwo, świadczy ludowe powstanie wśród Polan w roku 1038. Mówi się, że było to powstanie wywołane przez niższe warstwy społeczeństwa przeciwne wyzyskowi możnowładzctwa i kościoła chrześcijańskiego. Posłuchajmy Galla Anonima;

(…) niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc, i jednych na odwrót zatrzymali u siebie w niewoli, drugich pozabijali, a żony ich pobrali sobie w sprośny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa (…). Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym (…)
    Religia rzymska przyjęta przez Mieszka I, kontynuowana przez Bolesława Chrobrego, po śmierci Mieszka II pokazała swoje oblicze w ciemiężeniu i wyzysku szerokich mas. Poddany lud nie wytrzymując więcej takiego uciemiężenia wzniecił powstanie. Wolał powrócić do poprzedniej wiary, ale nie tej głoszonej przez Rzym. Dzisiejsza wiedza o tym zdarzeniu jest bardzo ograniczona. Wszystkie dokumenty, materiały musiały ulec zniszczeniu, albo zostały spalone. Teraz tylko istnieją poszlaki, że może chodziło tu o wiarę Staro Słowiańską nic nie różniącą się z Arianizmem. Tak jedna jak i druga, nie tolerowały niewolnictwa i wyzysku. Lud chciał wrócić do przedchrześcijańskich wierzeń. Powstanie to, krwawo zostało stłumione.
    Ewenementem tajemniczości jest osobowość Stanisława ze Szczepanowa (ur. ok. 1030 w Szczepanowie, zm. 11 kwietnia 1079 w Krakowie) – polski duchowny katolicki, biskup krakowski, męczennik, święty Kościoła katolickiego, jeden z głównych patronów Polski. Odebrał staranne wykształcenie, najpierw w gnieźnieńskiej szkole katedralnej, a w późniejszym czasie we Francji lub w Belgii w Liege.
    Poniżej prezentujemy jego obraz, pochodzi z około 1490 roku wykonany temperą na desce. Znajduje się w klasztorze franciszkanów w Krakowie. U stóp jest herb Prus. Z lewej i prawej strony klęczą dwaj inni mężczyźni: duchowny i rycerz. To fundatorzy obrazu, rycerzem jest Paweł Czarny, żupnik krakowski, a duchownym jego syn, kanonik krakowski Jan. W 1079 roku męczeńsko umiera św. Stanisław biskup Krakowa.



Jego śmierć do końca nie została wyjaśniona. Według badaczy są poszlaki, że była to prowokacja na usunięcie zbyt silnego króla Bolesława Śmiałego, któremu podszepnięto nieprawdziwe zarzuty przeciwko św. Stanisławowi. Nie było odważnych żeby dokonać zabójstwa samego króla, ale kiedy on na biskupie tego dokonał został usunięty od władzy. Sam biskup również był nie wygodny, metropolita wiary, ale innej aniżeli rzymskiej. Miał to być o dwóch celach zręcznie zrobiony spisek, rodem z Rzymu. Jak dotychczas nie znaleziono zbyt wiele materiałów, podobno uległy zniszczoniu.
    U stóp jego mamy herb, niczym nie różniący się z herbem Prus półtorakrzyża. Około 200 lat wcześniej od daty namalowania obrazu, uciekający Prusowie używali tego samego symbolu. Portret biskupa św. Stanisława z tym herbem, przez heraldyków został sklasyfikowany jako herb Prus I, którego opis z adnotacją znajdujemy w herbarzu Nałęcz-Michałowskiego wydanym w 1790 roku z ważną informacją, że w X-tym wieku herb ten znanym był w Polsce jako herb Turzyma (od zwierza Tura).




    W tym czasie, nie odnotowano w Polsce bytność Prusów, nawet jako niewolników. Symbol jakim jest herb Prus mógł powstać wcześniej, kiedy u Prusów nie było jeszcze rycerstwa, było za wcześnie i takiej konieczności nie było. Szlachty herbowej wśród Prusów, ani herbowego zwyczaju również nie było. W herbarzu mamy więc mistyfikację, ale tylko jeśli chodzi o herb Prus, bo sam symbol którym Prusowie się posługiwali jest jak najbardziej prawdziwy i bardzo wczesny. Związany jest z wątkiem religijnym o dużej powszechności i nie należącym tylko do Prusów. Publicznie stał się symbolem dla uciekających z Prus. Obraz św.Stanisława z Półtora Krzyżem i przyjęcie jego za Prusa w wyniku tych faktów zaliczyć można za niewłaściwe.
Św. Stanisław zdecydowanie był Słowianinem. Sam znak półtorakrzyża uznać należy za autentyczny, ale bez wyłączności dla Prusów, a raczej było to w związku z Arianizmem na Prusach i w Polsce. Jest to temat wymagający osobnych skrupulatnych badań.

    Poniższa ilustracja pochodzi z Gdańska, z płyt granitowych w kościele św. Katarzyny istnieje tam wyryty znak w postaci półtorakrzyża a po prawej umieszczony jest herb pruski w celu porównania z gdańskim symbolem. Wszystkie symbole są identyczne z herbem św. Stanisława?



    Nie jest to wszystko, w Gdańsku też przy ulicy Podmłyńskiej 10 na budynku datowanym na rok 1609, należącym do kościoła jest poniższy uproszczony symbol półtorakrzyża a obok prezentujemy odmianę herbu pruskiego. Czy mógł to być zbieg okoliczności? Rzeżba na portalu z kamienia z pewnością jest dużo starsza, budynek mógł być parę razy odbudowywany.



    W Wikipedii “tłumaczy się, że znak z uciętą pionową częścią krzyża to znak własnościowy kościoła św. Katarzyny czyli coś co dzisiaj nazywamy logo. Czy są to znaki własnościowe kościoła, czy herb pruski i jego odmiana mają coś wspólnego?





    Godło umieszczone w tarczy, jest podobno herbem kościoła według zasad heraldycznych. Znaki te można znaleść w kościele na niektórych płytach grobowych.
         Granitowa płyta jest bardzo dobrze zachowana i z pewnością bardzo wiekowa. Takich płyt w kościele ma być dużo więcej i płyty z tymi znakami z pewnością do kogoś należały a być może, że i sam kościół należał do tych którzy tych znaków używali. Sam kamienny portal z pewnością jest dużo starszy niż budynek który mógł być parę razy przebudowywany z zachowaniem wyrzeżbionego portalu.
     Zbieżność tych znaków w Gdańsku, w Krakowie i u Prusów jest intrygująca, bez przypisywania jego autorstwa Prusom i jest to do wytłumaczenia.

   



    Powyższy herb Prus I, zwany też Turzyma, jest herbem jednego z ponad tysiąca pruskich rodów, również symbol powtarza się w ponad pięćuset innych herbach. Symbol herbu Prus generalnie pochodzi z XIII-XIV wieku i pojawił się w Polsce w pruskich herbach dopiero po ucieczce Prusów do Polski. Półtora Krzyż jest symbolem w herbie Prus I, II, III i w wielu jeszcze innych herbach w których gromadzi się około dwóch tysiący pruskich rodów. Niektórzy heraldycy twierdzą, że rodowód tego herbu może być z Polski. Nie koniecznie miał być herbem rycerskim. Ta symbolika ma zupełnie inne znaczenie i pochodzi z innego żródła. Nie podlega wątpliwości, że był symbolem który łączył wszystkich Prusów w sposób bardzo wyjątkowy i stanowił głęboko rozumianą wspólnotę. Musiała być jakaś jedna wspólna wartość tej tożsamości. Bardzo ważna, która stała się nie rozłączną kiedy Prusowie znależli się na obcym sobie terenie. Większość rodów posiadająca ten symbol nie była ze sobą spokrewniona ani też nie posiadała o sobie wiedzy. Nie sposób znależć drugiego takiego przykładu, jak Prusowie rozproszeni w Koronie. Niemal wszyscy posługiwali się tą samą symboliką. Swoje prawa rycerskie, prawa wolnych w pańszczyżnianej Koronie głosili jako prawo Prusów iura Prussorum. W Koronie nie było wobec tego wyboru, nic jak tylko akceptacja. Jeszcze większą zagadką jest, że symbol ten występuje tylko wśrod pruskich uciekinierów, a nie ma żadnego śladu po nim na ich ziemi, wtedy już totalnie zniszczonej i ujarzmionej przez Krzyżaków. Uciekinierzy żeby nie żyć w feudalizmie chrześcijańskiej korony i ratować swoją wolność, zmuszeni zostali do przystąpienia własnej nobilitacji poprzez ariańskie zawołanie herbu Prus. Nobilitacja herbowa zabezpieczała Prusów przed feudalnym zniewoleniem i symbolem jej został Półtorakrzyż. Znamiennym też, pozostaje fakt, że dotychczas opluwani Prusowie jako poganie i barbarzyńcy, osiedlając się w Koronie wogóle nie byli prześladowani i byli wolnymi ludżmi. To też o czymś świadczy. Pietyzm z jakim Prusowie odnosili się do swojej symboliki półtorakrzyża odnosić się mógł tylko do powszechnej i bardzo głębokiej wiary po której Krzyżacy nie pozostawili żadnego śladu. Napewno nie było to bałwochwalstwo.
    A więc Św. Stanisław z połtora krzyżem, takie same insygnia znajdują się w Gdańsku, a na koniec Prusowie z herbami Prus, to są relikty Arianizmu w tej części Europy. Korzenie półtora krzyża pochodzą z Bizancjum od krzyża kościoła wschodniego.

    Trzynasty wiek, w Europie przed i po, to absolutna władza Papieży. Decydowali o wszystkim. O istnieniu ludów, wyborze władców, zobowiązanych do posłuszeństwa Rzymowi. Jedynie król Węgier który wygonił niemieckich Krzyżaków sprzeciwił się Rzymowi. Wszyscy europejscy władcy w mniejszym lub większym stopniu byli podporządkowani Papieżom. Chrześcijaństwo Rzymskie dyktowało wszystko. Z Arianami były krwawe ekscesy. Mordowano bez wyjątku wszystkich włącznie z kapłanami na stosach inkwizycji, czy masowo tak jak to było z Prusami. Nie byli oni wyjątkiem w Europie, jak tylko ogrom skali w Prusów likwidacji. Istnienie licznych papieskich edyktów nakazujących mordowanie "kacerzy" oraz instytucji typu Inkwizycji czyni logicznym udzielenie przez Watykan zgody na wymordowanie całego narodu Prusów.
Papiestwo z tego okresu były to rodzinne klany, którym też nieoczekiwanie spadały głowy.
    Pomimo, że w Prusach były chrześcijańskie gminy Arian, Prusowie byli wolni od religijnego przymusu. W początkach drugiego millenium rzymscy misjonarze zaczęli docierać na pruską ziemię. Wśród Prusów religijna wolność była powszechnością, Prusowie sami przechodzili na rzymskie chrześcijaństwo. Wczesny rzymski krzyżyk znaleziony w Truso wiele o tym mówi. Powszechnie działo się to w Pomezani, Pogezani i na wybrzeżu. Już w wieku XII-tym przybywają pierwsi Cystersi i prowadzą misyjną pracę w Prusach. Misja Chrystianizacji Prus, ożywiona na początku XIII wieku, prowadzona systematycznie przez cystersów z wielkopolskiego klasztoru w Łeknie. Opat Gotfryd Boguchwał zyskał (1206) od Innocentego III uprawnienia do niej. Na czele misji po nim stanęli mnisi cysterscy, Filip z rodu Pałuków i Chrystian, prawdopodobnie Niemiec z pochodzenia. Arcybiskup Kietlicz otrzymał (1210) od Innocentego III uprawnienia legata papieskiego na całe Prusy. Zaowocowała ona tym, że po nawróceniu znacznej liczby Prusów w roku 1216-tym misjonarz Chrystian zabiera ze sobą w podróż do Rzymu dwóch pruskich wodzów.
    Są nimi Survabuna z ziemi Lubawskiej i Warpode z ziemi Leżańskiej, którzy podczas wizyty w Rzymie, na spotkaniu z samym papieżem Innocentym III przyjmują z jego rąk chrzest dla Prusów. Osobiste chrzciny mieli uprzednio udzielone od Chrystiana w Prusach. Nieznany dotychczas taki przypadek. Misjonarz który przybył z nimi do Rzymu zostaje namaszczony na pierwszego Biskupa Prus. Oficjalnie w ten sposób Prusowie dołączyli do rzymskiego chrześcijaństwa, nie spodziewając się jaki los ma ich wkrótce spotkać.

    W roku 2016 będzie okrągła rocznica, 800 lecia przyjęcia Chrześcijanstwa przez Prusów w Rzymie, od papieża Innocentego III-go. W roku 2013 miasto Lubawa podjęło kroki aby uroczystość miała właściwy splendor. Utworzono komitet, na jednym ze spotkań zwróciłem uwagę, że nie jest to polska rocznica, ale należąca do Prusów. A i ziemia ta, wtedy była ziemią Prusów. Częstotliwość spotkań została wstrzymana. Kościół w Lubawie z pewnością tę rocznicę będzie opiewał, przedewszystkim osobą Chrystiana pierwszego biskupa Prus, jak to sobie poradził z barbarzyńskimi Prusami. Takie zdanie już słyszałem i niewątpliwie dalej skomentuje, co stało się z Prusami, że wrócili do pogaństwa. Zanim rocznicza przestała mnie interesować, uważałem, że Watykan powinien się w te obchody zaangażować. Zamieszczam korespondencję z której wynika, że martwych Chrześcijan Prusów nie ma co glorifikować. Dalszymi kontaktami przestałem się zajmować, gdyż od administracji kościelnej nie mogłem niczego więcej oczekiwać.








    Wbrew historycznemu zakłamaniu o pogaństwie wśród Prusów, w świetle powyższych faktów o wczesnym i póżniejszym wśród nich chrześcijaństwie, można śmiało stawić czoło wszystkim fałszerzom i fałszerstwom, ponieważ tak dalej tego już nie da się kontynuować.

    Wśród tej odległej dzisiaj dla nas, nam społeczności, nie tylko, że nie znane były religijne prześladowania, nie mieli religijnego przymusu. Dzisiejsi badacze, starają się udowadniać Prusom pogaństwo, cytując wszystkich dostępnych fałszerzy.

    Opowieści o pruskich bożkach są niewiarygodne i jak dotychczas nie ma dowodów na ich istnienie. Normalnym jest, i to w dzisiejszej nawet rzeczywistości, że jest wiara w różnego rodzaju przesądy a jest ich bardzo wiele i co region to inne, szczególnie popularne występują wśród ciężko pracującego ludu. Dzisiaj nazywamy to zabobonami a nawet folklorem wywodzącym się z bardzo starej pogańskiej kultury. Tak też było wśród Prusów. Przesądy i wierzenia były zmienne z regionu do regionu. Nie rzeżbili bożków, bo ich nie mieli. Nie stawiali świątyń, ponieważ natura była dla nich świątynią. Nie tak dawno jeszcze, był dowód jak bardzo szanowali naturę. Zamiast wycinać choinki na Boże Narodzenie, w kącie izby stawiano udekorowany snop słomy.
    Jak do tej pory w żadnych wykopaliskach, archeologowie nie dokonali odkrycia i nie wykopali żadnego pruskiego bożka czy czegokolwiek co przedstawiałoby i świadczyłoby jako dowód na jakąkolwiek wiarę Prusów w bożków. Jest to godnym głębokiego zastanowienia, ponieważ odkrycia archeologiczne sięgają wczesnego okresu, kiedy różnego rodzaju pogaństwo było powszechnością. Dlaczego takich nie ma ?
    Powszechnie jest znanym, że niemieccy Krzyżacy mordowali wszystkich bez wyjątku, nie pytając Prusa czy jest chrześcijaninem czy nim nie jest. Bardzo niewygodnymi dla Krzyżaków byli Prusowie chrześcijanie, cała ich misja krucjaty i podboju straciłaby cały sens, i w związku z tym chrześcijanie byli w pień wybijani. Nie zastanawiano się czy są to Arianie, czy są to Rzymsko-Katolicy. Krzyżacy nie znali Prusów języka. Wśród nich była zbieranina pospolitych bandytów, analfabetów, z chrześcijańską wiarą nic wspólnego nie mająca. Po prostu szła ekspedycja za ekspedycją, każda miała wykonać swój plan, jak nie w eksterminacji to w braniu niewolników do pracy przy budowie zamków. Na tym tylko polegała germańska chrześcijańska misja. Pogan nawraca się a nie masowo morduje, a wśród Krzyżaków nie było misjonarzy. Gdzie więc był Rzym? Przeczytać o tym wszystkim można w XIV-to wiecznej soczystej krzyżackiej kronice Piotra z Dusburga, epopeji o eksterminacji Prusów.
    Na zakończenie nie można pominąć faktu, że Arianie byli przez Rzym traktowani jako heretycy. Heretyków się nie nawraca, wybija się ich w pień, żeby już nigdy się nie odrodzili. Rzymskie chrześcijaństwo nie akceptowało jakiejkolwiek konkurencji, bo taka była okrutnie eliminowana. Walka o władzę nad duszami nie miała i nie ma granic.

    Prusowie byli Chrześcijanami i wszystko co działo się po roku 1216 było pogaństwem, podeptaniem chrześcijańskiej wiary, Prusowie oficjalnie uznani przez Rzym byli wyznawcami Chrześcijaństwa, a stali się ofiarami Rzymu męczennikami Chrześcijańskiej wiary.

    Zacytowanie tych wszystkich faktów o Prusów Chrześcijaństwie, ich kulturze, przeszłości, bohaterskiej walce o ocalenie, o wczesnej cywilizacji, i ciągle licznie żyjących Prusów w Polsce razem ze sporą w granicach Rzeczpospolitej częścią ich ziemi, w każdym innym kraju nie uszło by uwadze.

         No comments.


                 Sławomir Klec Pilewski Sierpień 2015- Pażdziernik 2015     

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony