KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


Z I E M I A    P R U S Ó W
TERRA INCOGNITA - ZIEMIA NIEZNANA
HERKUS MONTE

Sympatykom dziejów o Prusach chcę obwieścić, że wkrótce będzie na ukończeniu powieść o Herkusie Monte. Odnoszę wrażenie, że będzie to perła w twórczości o Prusach. Poniżej zamieszczam autora zapowiedż. "Herkus Monte- niemal mityczny i zupełnie zapomniany bohater pruskiego plemienia Natangów, który przez kilkanaście lat stawiał skuteczny opór nie tylko potędze zakonu krzyżackiego, ale i siłom zachodnioeuropejskiego rycerstwa powraca dziś na kartach aktualnie powstającej powieści, która jest również publikowana w odcinkach na profilu tematycznym. Jeśli bliskie są ci wartości o które walczył Herkus, a więc bezkompromisowość, honor i rycerskość polub profil i przyczyń się do promocji bohatera, który przez swoje czyny zasłużył na miejsce w zbiorowej pamięci. Link do profilu znajdziesz poniżej:
Herkus Monte (więcej...)

PUBLIKACJE
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
S O S
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

HISTORIA BISKUPA WOJCIECHA

Osoba i śmierć biskupa Wojciecha do obecnej chwili nie podlegała żadnym krytycznym publikacjom. Przez stulecia powtarzano kłam aż wszystko jak to zwykle bywa stało się prawdą. Zapamiętano nawet to co przed samą śmiercią biskup powiedział, ale gdzie poniósł śmierć tego już nie zapamiętano. Adresiuszami różnych o nim opowieści byli głęboko wieżący, dla których jakiekolwiek wystąpienie wbrew idei kościoła, uważane było za wystąpienie przeciw Stwórcy. Tak jest do dzisiaj. Nikt nie zna żródła, nie posiada dokumentów, kronik, materiałów które udowodniłyby, że biskupa misja miała z Gdańska wyjść do Prus. Również nie było żadnej motywacji żeby biskup miał się udać do Prus. Pomiędzy Gdańskiem a Prusami nie było żadnych związków, kontaktów, nie było pomiędzy nimi konfliktów. Dokładnie tak samo, do tamtego czasu, było pomiędzy Prusami a Bolesławem Chrobrym. Prusowie do żadnej wiary nie byli przymuszani i nie posiadali żadnych bożków. Podczas wykopalisk w Truso odkryto z IX wieku bursztynowy krzyżyk. Prusom o Chrześcijaństwie wiedza ani wiara obca nie była.


Powyższa mapka przedstawia początki piastowskiej Słowiańszczyzny Mieszka I, takie państwo odziedziczył Bolesław Chrobry.

Prześledżmy jak Chrześcijaństwo rozwijało się w Polsce. Posiadamy wątek z nieznanej ogółowi i nie pisanej historii a może nawet prehistorii. Pod koniec roku 870 Morawianie z pomocą Piasta Chościeżkowicza (Polanina) podbili Wiślan i razem z Polanami mieli przyjąć od nich Chrześcijaństwo. Inne niż rzymskie, z Bizancjum, tak było u Morawian. W tym czasie w Bizancjum był koniec panowania Obrazoburców (Ikonoklast), którzy wraz z ikonografią niszczyli wszystkie postanowienia cesarza poganina Konstantyna, czyli rzymskiego chrześcijaństwa. Kraków miał przyjąć Chrześcijaństwo od Morawian, Arianizm, albo, czy mogła to być Staro Słowiańska wiara, wiara w jednego Boga. Przypuszcza się, że Ziemowit, poprzednik Mieszka I był ariańskiego wyznania. Natomiast Mieszko I poprzez Niemców przyjął Chrześcijaństwo z Rzymu. Było to w obawie przed Niemcami żeby nie podbili i nie zniszczyli jego władzy, tak jak się to stało z połabskimi Słowianami, którzy w ucieczce przed Niemcami w dużej mierze zaludnili Pomorze.
Ówczesny stan państwa piastowskiego, to, do każdego zakątku z powodzeniem można było wysłać chrześcijańską misję i na długo jeszcze wszędzie misjonarze byli potrzebni. A jak odległe od Chrześcijaństwa było wczesne piastowskie państwo, świadczy ludowe powstanie w roku 1038 wśród Polan i Ślęzan. Mówi się, że było to powstanie wywołane przez niższe warstwy społeczeństwa przeciw wyzyskowi możnowładztwa i chrześcijańskiego kościoła. Posłuchajmy Galla Anonima;
(…) niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc, i jednych na odwrót zatrzymali u siebie w niewoli, drugich pozabijali, a żony ich pobrali sobie w sprośny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa (…). Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym (…)
W roku 1124 na zaproszenie Krzywoustego na Pomorze Zachodnie z misją chrystianizacyjną wyruszył Otton z Bambergu. Znając mentalność słowiańskich Pomorzan, nie powtarzał błędu swojego poprzednika Bernarda Hiszpana, który pieszo przybył na misję w ubogich szatach i boso i z tego powodu został wyśmiany, a wkrótce i pobity. Inny dowód na borykanie się z Chrześcijaństwem i z Pomorzem, w roku 1147 papież Eugeniusz proklamował podjęcie krucjaty pomorsko połabskiej przeciw pogańskim bałtyckim Słowianom zasiedlającym zachodnie wybrzeże Bałtyku. Czyli dużo wcześniej od krucjaty w Prusach, gdzie bez przeszkód w roku 1159 w Prabutach działali już Cystersi a w roku 1216 w Rzymie Prusowie przyjęli Chrześcijaństwo.
Bolesław Chrobry nie był w stanie zapanować nad wszystkimi prowincjami państwa. Szczegolnie ważnym dla Chrobrego było Pomorze z dostępem do morza. Sprawnie kontrolował swoje królestwo tylko wtedy kiedy obecny był ze swoją zbrojną drużyną, i zwykle nie trwało to długo. Z pogańskimi Pomorzanami miał najwięcej kłopotów, byli poza jego kontrolą i to do nich wysłał Wojciecha. Wyrażnie chodziło jemu o panowanie na morzu.
W IV wieku centralne Pomorze zostało wyludnione za sprawą jego opuszczenia przez Ostrogotów. Po takim wyludnieniu i w tym okresie czasu opuszczona ziemia szybko się nie zaludniała. Około IX-X wieku Słowianie połabscy będący w ciągłych konfliktach z Dunami, Sasami i innymi, opuszczają swoje dotychczasowe siedziby zasiedlając opustoszałe Pomorze. Znani pod ogólnym mianem Obodrytów zasiedlają Pomorze, z siedzibą w Szczecinie i pogańską świątynią Trigława. Byli zlepkiem Słowian połabskich. Oryginalnie byli Chrześcijanami, ale w rezultacie ciągłych wojen z Niemcami opuścili chrześcijańską wiarę i powrócili do pogaństwa i uparcie przy nim trwali.
Wojciech, biskup Pragi była to postać niezwykle kontrowersyjna i awanturnicza. Urodził się w Libicach w rodzinie czeskiego Sławnika z rodu książąt Sławnikowiczów skoligaconych z Niemcami przez saską dynastią Ottonów, wrogów pomorskich połabian Wieletów. Konflikty w które popadł jego ród doprowadziły do wymordowania i wyniszczenia całego jego rodu. Sam biskup w 989 roku uciekł do Rzymu zrzekając się urzędu biskupa Pragi. Przebywał we Włoszech i w wielu innych miejscach, nigdzie nie zagrzał miejsca. W misyjnej akcji na Słowacji doprowadził do konfliktów.
Napisane są obszerne rozprawy o bogobojnym Wojciechu, na każdym kroku przypisuje się jemu same świętości, a w rzeczywistości w jego żywocie powinno zostać zapisane jego awanturnicze zachowania i przygody. Opuścić musiał Czechy, wszędzie niechciany, bardzo kontrowersyjny i również postać nie popularna i nie chciana w samym Rzymie.
Wspierany przez papieża Niemca Grzegorza V spokrewnionego z Ottonem III, także krewnym biskupa. Przemierzył wiele sanktuariów, nie chciał wracać do Czech, aż znalazł się na dworze Ottona III z którego udał się do Bolesława Chrobrego. Tu też za długo nie zagrzał miejsca, być może za samą protekcją Ottona III wysłany został na Pomorze nawracać Wieletów. Mogło to być zaplanowane przez Ottona III, toczącego walki z połabskimi Słowianami.
W roku 997 misjonarz biskup Wojciech rozpoczyna podróż i misję w Gdańsku i w tymże roku traci życie. Celem było nawracania na Chrześcijaństwo żyjących w głębokim pogaństwie Gdańszczan, następnie Pomorzan Wieletów. Kim wtedy byli Gdańszczanie, nie jest znane, ale byli poganami. Nikogo przed biskupem tam nie było, język Wieletów biskupowi był znany. Przyjęcie biskupa przez Wieletów różnie mogło przebiegać. To znaczy, jeśli Wieleci dowiedzieli się, albo sam biskup się wygadał, że był krewnym Ottona III, czyli inaczej, był wrogiem Połabian. Wszystko się mogło wtedy potoczyć nie według zamierzonej udanej misji. A co było, tego nie wiemy. Z zachowanych materiałów o biskupie, wiemy, że biskupowi nie można było przypisać zbyt wielkiej stabilności, roztropności. Według ówczesnych notowań, był nieobliczalny w swoim zachowaniu.
Świętego Wojciecha wzgórze w Gdańsku miało być miejscem na którym misjonarz nawracał niewiernych mieszkańców Gdańska. Jak się to odbywało, czy był to wykład, czy tylko święcenia. Tego nie wiemy. Czy biskupowi mogło się w Gdańsku coś przydażyć ? Dosyć szybko miał nawrócić Gdańszczan. Osobiste przyjęcie Chrześcijaństwa przez samego Mieszka I wystarczyło dla wszystkich jego poddanych. W rzeczywistości pogaństwo kwitło a Chrześcijaństwo było w deficycie.
Na tym to wzgórzu miał się odbyć od bliżej nieznanych pogan wykup ciała misjonarza Wojciecha i na tym samym wzgórzu miał zostać pochowany. Pytanie, czy na tym wzgórzu biskup stracił życie? Ale, kto zlecił sprowadzenie i pochówek zwłok biskupa? Skąd ciało zostało sprowadzone ? Wtedy jeszcze nie było mowy o sprowadzeniu ciała biskupa do Gniezna. Jaka była ceremonia ? Dlaczego poganie byli nieznani? Czy były pertraktacje ? Kto je prowadził? Czy było to ciało biskupa Wojciecha? Kto był świadkiem tej tożsamości? Dopiero w roku 999 nieznany Pomorzanin przewozi z tego wzgórza ciało biskupa do Gniezna. Kto zlecał i autentyzował do transportu, że było to biskupa ciało ? Trochę to dziwne bo dopiero dwa lata po śmierci. Najwyrażniej, nikomu nie było śpieszno, ale w końcu młode piastowskie Chrześcijaństwo potrzebowało świętego.
Kościół dla Bolesława Chrobrego miał olbrzymie znaczenie, Słowianie nie posiadali społecznych struktur i nad prowincjami brakowało sprawowania królewskiej władzy. Sprawowanie władzy zaprowadzić miał kościół, jego parafie i biskupstwa. Nie wszyscy wiedzą, że spowiedż ludu była przekazywana monarsze, dla jego wiedzy o nastrojach ludu i nie o Stwórcę tu chodziło. Wszystko było donoszone przez kapłanów co lud myślał i zamierzał. Kościół w rządzeniu pomagał monarsze a monarcha kościołowi.

Biskup po nawróceniu Gdańszczan, znając język Wieletów, bez wątpliwości udał się z misją do Słowian, których miał chrystianizować. Do dzisiaj nie istnieje dokładna wiedza dokąd udał się po opuszczeniu Gdańska. Bez asysty, przewodników i ochrony taka misja była nie przewidywalna. Niewiadomo gdzie i w jakich okolicznościach biskup traci życie. Ale za to, śmierć biskupa z punktu przypisowuje się Prusom. Bezkrytyczni badacze przyjmują wszystko to co kościół głosi. Ta historia jest jednak wynikiem wyrafinowanej konfabulacji nieznanego wiernego sługi i kronikarza Bolesława Chrobrego, że biskup opuszczając Gdańsk udał się z misję do Prusów. Ale pytanie , czy biskup wogóle opuścił Gdańsk ? Nie ma dowodów. Nie robi się nigdy niczego, jeśli ktoś nie ma w tym interesu.
Pytanie w czyim to mogło być interesie, jaka miała być tego motywacja? Misja do Prus nie była w interesie Bolesława Chrobrego, nie miała dla niego sensu. Ale, zrzucenie śmierci na Prusów, było w interesie władcy.
W drodze do Gdańska, od Chrobrego biskup dostał 30-stu zbrojnych, których po przybyciu do Gdańska podobno miał odesłać.
Dlaczego? To jak to jest, w trakcie podróży po chrześcijańskim kraju potrzebuje ochrony a wśród pogan jest już jemu nie potrzebna ? Coś jest nie na miejscu, co się z nimi stało, może uciekli? Prawdopodobieństwo też jest takie, że wybici zostali przez Gdańszczan lub Wieletów.
Można jeszcze domniemywać, że w zmyślonej historii o zbrodni Prusów, zostali oni wyeliminowani z rzeczywistości tej historii, żeby ograniczyć zamieszania w zeznaniach świadków po post factum.
Trójka miała się udać w nieznane, biskup, tłumacz i brat, mieli nawracać pogan na Chrześcijaństwo. Zakrawa to na prawdziwy żart.
Do których Prusów miał się udać? Jaki był to tłumacz? Którego pruskiego języka czy dialektu był tłumaczem? Czy był nawrócony, żeby mieć umiejętności tłumaczyć nawracanie? Nazwisko tłumacza podane, ale nie podano, z którymi to Prusami miał się spotkać i których język miał tłumaczyć. Wśród nich były trzy języki. Esperanta nie było i zakrawa to na wielką konfabulację. Czy wogóle biskup, lub ktoś inny, mógł wiedzieć dokąd biskup miał się z misją udać, żeby na Prusach mieć odpowiedniego tłumacza? Już nie dowiemy się, wątpliwe czy opuścił Gdańsk.
Jeśli wziął właściwego tłumacza to on musiał być również przewodnikiem, i wiedzieć musiał gdzie i kogo będą nawracać. Tłumacz ocalał i nie zeznał gdzie byli. I jest to dowód, inaczej być nie mogło, bo na Prusach nigdy biskupa nie było. Tłumacz mógł być tylko z Gdańska. Kto w Gdańsku miał pokierować biskupem? A może biskup stracił życie w Gańsku? Gdańszczan po Wojciechu jeszcze kilkakrotnie nawracano. A miało ich tam być kilka tysięcy. Kto był władcą Gdańska ? Wszystko w Rzymie miało zostać spisane przez mnicha Jana Kanapariusza około roku 1000 to wtedy został świętym. Kto te inforamcje mnichowi mógł przekazać? Dlaczego więc, nie wiemy gdzie Prusów miał nawracać i gdzie biskup stracił życie?

Misji biskupa Wojciecha u Prusów wogóle nie było.

Stawiać takich pytań można by bardzo dużo. Nawracanie pogan w samym Gdańsku, również wygląda na problematyczne. Młode piastowskie państwo nie miało jeszcze świętego.
Czy można sobie wyobrazić, bez znajomości niewiernych języka i jeszcze przez tłumacza nawracać tłum. Takich misji nawet w tamtych czasach nie organizowano. Podróżnicy i kronikarze pisali, że z Prusami ze względu na ich język trudno było się z nimi porozumieć. Ale, nawracanie przy pomocy tłumacza, potrzeba analfabety żeby w to uwierzyć. Na owe czasy lud był tak ciemny, że klerowi największe kłamstwa uchodziły. Cała historia o Wojciechu była na zamówienie i jest wielką improwizacją.
Wymyślono Prusa nazwisko, który dokonać miał zabójstwo, podobno powiedział, że zrobił to, bo Słowianie zabili jemu brata. Czy jest możliwym, że po zabójstwie Prus się przedstawił (a może dał wizytówkę), zapomniał jednak powiedzieć gdzie się to stało. Dramat prawie jak u Szekspira.
O zbrojnych konfliktach pomiędzy Prusami i Słowianami wtedy jeszcze nie było mowy. Podobnie było z Gdańskiem i do tego czasu tak samo było pomiędzy Prusami i Bolesławem Chrobrym. Miejsce gdzie dokonano zabójstwo nie jest znane i jak pisacy podają to chyba jedyna zagadka, a reszta jest wiarygodna. Z prostej przyczyny, łatwiej jest zmyśleć nazwisko, ale nie znając topografii ziemi Prusów jest już trudniej określić pruską lokalizację. Dla wiarygodności podano nawet nazwisko i imię tłumacza. Przebiegłość i perfidia kleru nie ma sobie równych.

Więc, skąd się wzięli Prusowie ?

Nie wolno myśleć czy oceniać, że Bolesław Chrobry i jego otoczenie w polityce byli ludżmi ułomnymi. Zdawali sobie sprawę jakie szkody mogły być czy wyniknąć dla młodego piastowskiego Chrześcijaństwa, gdyby na jaw wyszła cała prawda. Kraj Piastów był po stosunkowo nie tak dawnym przyjęciu chrztu i obowiązkiem władcy było szerzenie nowej wiary. Zabójstwo biskupa w chrześcijańskim kraju mogło dla Bolesława Chrobrego mieć bardzo różne reperkusje. Nie był jeszcze koronowany na króla.
Pisacy różnego kalibru piszą, że w nawracaniu Wieletów przeszkadzała wojna Połabian z cesarstwem i misja nie mogła się tam odbywać. Jest to wierutne kłamstwo, w tym czasie, przed i po, na samym Pomorzu nie było żadnej wojny, żadnych walk.
Jeśli by ogłoszono, że Pomorzanie zamordowali Wojciecha, skończyło by się wielką kompromitacją chrześcijańskiego państwa Piastów. Na domiar złego był to kapłan w randze biskupa, z autorytetem Rzymu i jeszcze był krewnym Ottona III. Nie pozostało nic innego, jak zrzucić ten cały ambaras na nic nie winnych Prusów. Kto by się nimi miał przejmować. Reżyserem tego, bez wątpliwości była osoba z obozu królewskiego w porozumieniu z klerem. W ten to sposób Bolesław Chrobry uniknął jakichkolwiek zakłóceń w stosunkach z papieżem i Ottonem III, jakby nie było krewnymi biskupa. Jak ważną osobowością był Otton III w Europie i dla Polski to nie mamy tu miejsca żeby o tym pisać. W ten oto sposób Polska Piastów nadal cieszyła się chrześcijańską poprawnością. Ale, więcej misji już w Polsce nie ryzykowano. Chrześcijaństwo rzymskie przyjęte przez Mieszka I, kontynuowane przez Bolesława Chrobrego, po śmierci Mieszka II pokazało swoje prawdziwe oblicze w ciemiężeniu i wyzysku szerokich mas ludu. Poddany lud nie wytrzymał więcej uciemiężenia, wzniecił powstanie. Wolał powrócić do poprzedniej wiary, ale nie tej głoszonej przez Rzym. Dzisiejsza wiedza o tym zdarzeniu jest bardzo skromna, ograniczona i mowa jest tylko o pogaństwie tego powstania. Istnieją tylko poszlaki, że może chodziło tu o wiarę Staro Słowiańską nic nie różniącą się z Arianizmem. Tak jedna jak i druga religia, nie tolerowały niewolnictwa i wyzysku. Lud chciał wrócić do przed chrześcijańskich wierzeń. Powstanie to było krwawe i bardzo krwawo zostało stłumione.
Nie ma się co dziwić, że w interesie władzy zmyślona została ta historia. W dzisiejszych czasach cały czas to się dzieje. Żyjącym świadkom historii wmawia się co innego, a co dopiero kilkaset lat temu. Historyczna zabawa. Więcej nie ma co rozpisywać tematu biskupa. Jest to dzisiaj ewidentna kleru konfabulacja nie mająca nic wspólnego z prawdą i z Prusami. Może przyjdzie czas, że Stwórca wyspowiada rzymskich hierarchów z ich dokonań w stosunku do Prusów, i jako pokutę będą mieli wyznaczone upokorzenie i uzupełnią prawdę o eksterminowanych Prusach.
Nie jest to antyreligijne wypracowanie. Wiara człowiekowi jest bardzo potrzebna. Nauka Chrześcijaństwa dla człowieczeństwa posiada bardzo wielkie znaczenie, wielką wartości z którą człowiek rozstawać się nie powinien. Ale, kiedy religia łączy się z polityką to zapomnijmy o religii, ale nie o wierze, przypomnijmy sobie co się stało z Prusami.

Luty 2020


MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony