KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


Z I E M I A    P R U S Ó W
TERRA INCOGNITA - ZIEMIA NIEZNANA
HERKUS MONTE

Sympatykom dziejów o Prusach chcę obwieścić, że wkrótce będzie na ukończeniu powieść o Herkusie Monte. Odnoszę wrażenie, że będzie to perła w twórczości o Prusach. Poniżej zamieszczam autora zapowiedż. "Herkus Monte- niemal mityczny i zupełnie zapomniany bohater pruskiego plemienia Natangów, który przez kilkanaście lat stawiał skuteczny opór nie tylko potędze zakonu krzyżackiego, ale i siłom zachodnioeuropejskiego rycerstwa powraca dziś na kartach aktualnie powstającej powieści, która jest również publikowana w odcinkach na profilu tematycznym. Jeśli bliskie są ci wartości o które walczył Herkus, a więc bezkompromisowość, honor i rycerskość polub profil i przyczyń się do promocji bohatera, który przez swoje czyny zasłużył na miejsce w zbiorowej pamięci. Link do profilu znajdziesz poniżej:
Herkus Monte (więcej...)

PUBLIKACJE
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
S O S
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

RIPOSTA PRUSA - SZLACHCIE POLSKIEJ

Prowadząc śledztwo nad historią Prusów spodziewałem się, że ze względu na radykalnie przeciwne spostrzeganie historii stanę się dla tzw. prusologów przedmiotem bardzo różnych opinii a może nawet ostrej krytyki. Jak do tej pory w temacie Prusów nie miało to miejsca, jedynie dochodziły do mnie jakieś szemrania. Strona internetowa cieszy się dosyć sporą popularnością. Otrzymuję korespondencję z całego świata. To, że może nastąpić krytyczna kontra byłoby normalnością, ale nie spodziewałem się, że znajdzie się osoba która nie uderzy w moje publikacje o Prusach, ale publicznie w moją rodzinę. A więc wszystkiego co dotyczy Rodu, negując jego wiarygodność i zarzucając fałsz. Zamierzałem tę ordynarną korespondencję zlekceważyć, ale zorientowałem się, że jeśli nie zareaguję, to pójdzie lawina nie tylko przeciw Pilewskim, ale również przeciw moim publikacjom o Prusach. Jest to współczesna technika, taktyczne zagranie, bo jak się raz zarzuci fałsz, to póżniej wszystko inne ulega dyskwalifikacji. Typowo chamska zagrywka.

W związku z tym do tych bez precedensu oskarżeń zamieszczę szereg informacji. Niektóre wyjaśnienia są skierowane do Rodowców.

To wszystko odnosi się do dwóch osób. Nazwisk nie będę upubliczniał, podam tylko dane jednej naukowo uznawanej osoby “– genealog, heraldyk, ekonomista, rolnik specjalizujący się w badaniach nad szlachtą północnego Mazowsza autor licznych opracowań, konsultant genealogiczny Związku Szlachty Polskiej, członek Sekcji Demografii Historycznej Komitetu Nauk Demograficznych PAN”.
Będzie to już drugie starcie z członkiem PAN-u. Pierwsze było werbalne w dialogu o tym, że w skład Prusów wchodzili Goci. Zakończyło się histerycznym śmiechem.

Pana tego nazywać będę Rolnikiem, gdyż tak jest mnie wygodnym, ponieważ będzie jeszcze druga osoba, Fornal. To Fornal dostarczył mi zapis Rolnika który wywołał mnie do tablicy, więc zaczynam ich cytować:

Fornal
Niedawno, poszukując wpisów dot. Profesora Białuńskiego na forum ZSzP, trafiłem przypadkowo na wypowiedź Rolnika (konsultant genealogiczny ZSzP, spec od wywodów) dot. Pilewskich i Bernarda Pilewskiego. Jest to wypowiedź z 24 sierpnia 201. roku i brzmi tak:

Rolnik
"Caly problem polega na tym, ze Bernard Pilewski przed laty sfalszowal drzewo genealogiczne swego rodu, dopisujac urojonych sobie przodków. A wszyscy w to wierzą.”

Falsz jest pomiedzy generacja 20 a generacja 21.Ten z generacji 21 ma w metryce zgonu Honestus, bez podania rodzicow".

Jeden i drugi nie mają bladego pojęcia o łacinie. Powyższy dokument pochodzi ze zbiorów Bernarda Klec Pilewskiego i dotyczy Generacji 21. Z tego zbioru korzystał prof. Grzegorz Białuński w trzech pracach, “Pilewscy, Saga ostatniego Rodu Wielkich Prusów”, “Klec Ród Prusa” i częściowo “Studia z dziejów rycerskich i szlacheckich Rodów Pruskich (XIII-XVI wiek)”.

Fornal
Musisz mieć jednak świadomość, że Rolnik w środowisku genealogów uchodzi za autorytet i uważany jest za jednego z najlepszych badaczy dokumentów archiwalnych w Polsce.  Nie bez znaczenia jest też to, że ten wpis wisi tam już pięć i pół roku. W oczach wielu czytających jesteś w związku z powyższym fałszerzem, a co najmniej uzurpatorem.

Może nie trzeba z
Rolnikiem od razu wchodzić w ostrą polemikę, tylko po prostu poprosić go o podesłanie tej metryki. Wtedy wszystko się wyjaśni bez zbędnych spięć.


Tu należy objaśnić, że wydając dla Rodu książkę “Pilewscy, Saga ostatniego Rodu Wielkich Prusów” musiałem ją zarejestrować żeby posiadała numer ISBM a w związku z tym obowiązkiem było, żeby jej kopie dostarczone zostały do bibliotek uniwerstyteckich. Książka nie była w sprzedaży w księgarniach jej wydanie było tylko dla Rodu. Poza tekstem paru autorów, saga zawiera genealogię rodową otrzymaną przed śmiercią od Bernarda Klec Pilewskiego. W rękopisie Bernard zarejestrował tylko raz pełne nazwisko Hugo von Pfeilsdorfa jako pierwszego dziedzca Pilewic w roku 1375. Dalej posługiwał się tylko imionami. Polscy historycy dosyć wcześnie zmienili nazwisko von Pfeilsdorf na z Pilewic następnie na Pilewski. Biorąc pod uwagę, że von Pfeilsdorfowie byłi Prusami i żyli na Pruskiej ziemi to w drzewie genealogicznym utrzymałem pełne nazwisko pod jakim na Prusach występowali i byli znani aż do czasu osiedlenia na terytorium Polski. Nie można było inaczej i nie wypadało - to byli Prusowie. Dopiero kiedy osiedlili się się na polskiej ziemi zostało użyte spolszczone nazwisko i tak jest po dzień dzisiejszy. Tym samym nazwiskiem posługują się liczni Pilewscy w USA chociaż kiedy emigrowali z ziemi polskiej, państwa polskiego nie było. Wszyscy są dumni z nazwiska i pruskiego pochodzenia. Nie zostało ustalone dokładnie od kiedy zaczęli nazywać się Pilewski. Przypuszczać można, że wiąże się to z aktami kościelnych urodzeń, ślubów czy zgonu, kiedy z formy z Pilewic przeszli do Pilewski. Taki był proces powstawania nazwisk. Zaistnieć to musiało kiedy część Prus była Prusami Królewskimi. Kościół wtedy był pod polskim autorytetem. Rolnik z Fornalem uznają to za fałsz. Spolszczone nazwisko Pilewski po zasiedleniu się na ziemi polskiej stało się już normalnością. Dla Pilewskich obecnych mieszkańców Polski, nie tylko spolszczone nazwisko, ale i duch ich jak najbardziej wiąże się obecnie z Polskością Rodu. Dlaczego i jak, za dużo żeby to wymieniać i też jest to już za wysoki inteligencji pułap do tłumaczenia dla tych dwóch osób.

Fornal
Że niby ja chciałbym scysji? Znowu te żałosne insynuacje, ale nie powinienem być zaskoczony. Zawsze tak reagujesz gdy nie masz merytorycznych argumentów. Konsultantowi nic nie będę radził, ponieważ to nie mi zarzucił fałszerstwo i uzurpację. Póki co wygląda na to, że od lat nachalnie lansujący się na pierwszego Prusa Rzeczpospolitej nie jest żadnym Prusem, żadnym potomkiem Kleca, żadnym potomkiem von Pfleisdorfów, lecz potomkiem XIX-wiecznego chłopa pańszczyźnianego. A wciąganie w tę sprawę Profesora Białuńskiego to już kompletne dno moralne. Swoją drogą to dość groteskowe, że człowiek, który nieustannie wszystkim na około zarzuca fałsz sam okazuje się fałszerzem. A gdy ma okazję oczyścić się z poważnych zarzutów, jak zrobiłby to każdy przyzwoity i honorowy człowiek, to pisze, że ma to gdzieś. Cyrk na kółkach, żenada i wielka góra etycznego łajna. 

Powyższy tekst trudno określić normalnością stanu umysłu i dużej części Polaków ubliża. Pisząc z ironicznym podtekstem o polskim chłopie pańszczyżnianym, z czymś takim do tej pory się nie spotkałem. Czy według tego był on wyrzutkiem społeczeństwa, podczłowiekiem ? Mogę to tylko określić jako wstyd, i to wielki wstyd.

Ale, gdyby w przyszłości Pilewscy spotkali się z podobnymi tekstami powinni wiedzieć o kilku faktach, ponieważ wiecznością nie jestem obdarzony. Na takie i podobne w przyszłości wulgaryzmy odpowiedż powinna być w innym trybie.
Podczas Wojny Trzynastoletnej (lata 1454-1466) senator Mikołaj von Pfeilsdorf odegrał wielką rolę dla Korony. Polscy historycy wymieniają jego jako Mikołaja z Pilewic albo wprost - Pilewski. Oprócz dowodzenia i wielkiej estymy u Prusów, jego jedynym aliantem był król Kazimierz Jagiellończyk. Warcholstwo i intryganctwo “polskich panów” odsunęło jego z ziemi Prusów. Jedyne co król mógł zrobić, to nadać jemu Kasztelanię Gdańską i chyba pozycję Wojewody Pomorskiego (tu nie mam pełnej jasności). Podczas Wojny 13 - letniej poświęcił cały Rodowy majątek, wszystko co wykonywał dla Korony było za darmo z nadzieją, że Prusowie odzyskają w Koronie swoją tożsamość wolności. Tak jednak się nie stało. Za wszystkie świadczenia podczas wojny Ród nie pobierał żadnych opłat, wynagrodzeń czy kompensat. Nagminnie robili to ”panowie polscy” zbierając na Prusach latyfundia i obdarowując siebie ogromnymi sumami. Dlatego też ta wojna nie trwała rok ale trzynaście. Duża część dóbr Pilewskich została zniszczona przez Krzyżaków. Jak niewygodnym był dla “polskich panów” świadczy nie wyjaśniona jego śmierć na Koronnym Zjeżdzie w Brześciu. Prusowie zostali zdradzeni przez Szlachtę Polską. Ta zdrada kosztowała Polskę ponad stuletnią niewolą. To niemieckie Prusactwo zainicjowało rozbiory Polski. Do konsekwencji tej zdrady historycy do dzisiaj nie potrafią się przyznać.
Za wszelkie świadczenia podczas wojny Ród nie pobierał żołdu. Po pokoju toruńskim pozbawieni posiadłości - część ich dóbr znalazła się pod panowaniem Krzyżaków - postawieni zostali w stan totalnego ubóstwa. O zasługach Rodu nie zapomniał Kazimierz Jagiellończyk i jego następcy Jan Olbracht i Aleksander Jagiellończyk. Do roku 1506 otrzymywali kwintancje od Korony za swoje zasługi. Po tym okresie będący Katolikami już tylko administrowali lub dzierżawili dobra biskupie, kościelne. Co się stało kiedy nastąpiły rozbiory i Prusy Królewskie poszły pod panowanie Protestantyzmu wymaga dalszych badań.
Nigdy nie miałem intencji i nie wywyższałem mojego Rodu a już na pewno nie jako Ród Polskiej Szlachty. Nigdy do niej nie należeliśmy i nic wspólnego z nimi nie mieliśmy, gdyż jest to Pruski Ród. Niektórzy zauważają że noszę sygnet, tak, jest to herb mojego rycerskiego Rodu, i taki otrzymuje się od Rodzica po ukończeniu 21-go roku. Ten herb nie jest polskim herbem i nic z nim nie ma wspólnego. Jest pruskim rycerskim herbem, a to że występuje w polskich herbarzach pod mianem Pfeilsdorf jest dla nas nieistotne. Także Panowie genealodzy wara od tej tożsamości. Wzburzy to polskich genealogów czy heraldyków, i to też nie ma żadnego znaczenia.

Poniżej podaję klasowość w polskim społeczeństwie jaka była jeszcze w XVIII-to wiecznej Rzeczpospolitej.

Stan społeczny:
Civis – mieszkaniec
Honestus – uczciwy, dla wiejskiego rolnika; dostojny, określenie duchownego prawosławnego lub unickiego
Magnificus – wspaniały, świetny, często określano nim senatorów, urzędników grodzkich
Nobilis – szlachetny, wyraz określający szlachcica, dzierżawcy wsi lub jej właściciela
Agricola – chłop
Cmetho – kmieć, czyli gospodarz więcej niż jednego łana ziemi Hortulanus – zagrodnik, robotnik wiejski nie mający żadnego własnego pola
Inquilinus – lokator, ubogi chłop mieszkający u innego chłopa
Honorabilis – zaszczytny, określenie wiejskiego plebana

A to jak po części wyjaśnia to kościół;

Osobną kwestią jest stosowanie określeń kościelnych. Księgi kościelne stanowiły dokumenty prowadzone w sposób zgodny z przepisami kościelnymi. W tym kontekście niektóre określenia osób mogą być odczytywane nie jako określenia stanu ale jako cechy parafianina. Przykładowo pojęcie „honestus usus” jest pojęciem z teologii rodzicielstwa. Współcześnie encyklika Piusa XI cytuje owo pojęcie jako etyczną granicę wykluczającą jakiekolwiek nadużycie zdolności rozrodczej wprowadzane pod pretekstem małżeństwa (innymi słowami: współżycie małżonków wyłącznie w celu prokreacji). Zatem określenie honestus może oznaczać po prostu osobę żyjącą w czystości małżeńskiej/przedmałżeńskiej. Jest prawdopodobne że to właśnie znaczenie było dla proboszcza istotniejsze od sygnalizowania warstwy społecznej w kontekście przygotowań do sakramentu małżeństwa.


Póki co nigdy nie lansowałem się na jakiegoś pierwszego Prusa. Skąd Fornal dostał taką wieść i dlaczego to jego tak boli ? Czy spodziewać się można dalszej zorganizowanej prowokacji ? Można się tylko domyślać, że tak.

Fornal
Tradycyjnie nie masz pojęcia o czym piszesz bo i w życiu choćby jednej metryki nie przeczytałeś ze zrozumieniem, jeśli w ogóle takową na oczy widziałeś. Honestus to w praktyce metrykalnej określenie rolnika i rzemieślnika wiejskiego. Szlachta drobna była określana mianem nobilis, a ta trochę bogatsza generosus, zaś możnowładca to magnificus. Możesz skonsultować sprawę na forum genealodzy.pl - tam są ludzie, którzy się na tym znają i mają doświadczenie w odczytywaniu metryk. Cóż, nie każdy może być dobrym i uczciwym genealogiem. Aha, tylko może nie zaczynaj dyskusji na tym forum od wyzwisk i w żadnym razie nie powołuj się na mnie.

Ale tu nie słowo honestus jest kluczowe lecz to, czy istnieje dokument, z którego wynika, że Kazimierz Pilewski był synem Marcina von Pfeilsdorfa. Po przeczytaniu tego wpisu
Rolnika popatrzyłem trochę na tę stronę o Pilewskich o oczywiście takiego dokumentu tam nie ma. Jest za to informacja, że dzieje rodu między XVI a XIX wiekiem nie zostały zbadane. Skąd zatem w wywodzie przodków te postacie z XVII i XVIII wieku - oczywista sprzeczność. Co więcej, w wywodzie przed Kazimierzem Pilewskim nie ma w ogóle polskich (słowiańskich) imion i wszyscy noszą nazwisko von Pfeilsdorf. Skąd zatem nagle jak Filip z konopi wyskakuje honestus Kazimierz Pilewski?! Szwindel aż bije po oczach. A ta bajka o germańskich prześladowaniach w XVIII wieku to już zupełna groteska - ludzie znający historię pękają ze śmiechu.

Powyżej w odniesieniu do tekstu Fornala zamieszczam korespondencję Bernarda Klec Pilewskiego z wybitnym historykiem Karolem Górskim. Proponuję jego przeczytanie, dotyczy w skrócie do XVII i XVIII wieku, komentarz mój jest tu zbyteczny. Tłumaczyć się Polskiej Szlachcie nie mam zamiaru bo byłoby to śmiesznym, gdyż jako z Rodu Prusów nie mamy żadnej wspólnoty z Polską Szlachtą i nic nas nie łączy. Po co należeć do Polskiej Szlachty?
Korzystałem z polskich herbarzy jedynie dla odnalezienia Prusów, żeby udowodnić, że nie wszyscy oni ulegli zagładzie, jak również, że w Koronie nie byli poddanymi. Tą drogą poszukiwania były najłatwiejsze, ale w żadnym przypadku nie dla udowodnienia Prusów szlachectwa. Prusowie urodzili się ludżmi wolnymi i czynili to tylko dla uniknięcia dyskryminacji, stali się herbowymi w Rzeczpospolitej. To oni zasiedlili całe północne Mazowsze wraz ze swoją kulturą odmawiając w ten sposób pańszczyżnianemu zniewoleniu, powołując się na prawo wolnego Prusa. Zniewolonej kasty ludzi Prusowie nie mieli, wszyscy byli sobie równi. Kończąc ten akapit zapamiętajcie sobie, że prawdziwym szlachectwem jest bycie Prusem. W Europie już w IX wieku znani byli Prusowie jako “homo homini” ludzie ludzcy.

Fornal
Ale nie ze mną dyskutuj, tylko z Rolnikiem który publicznie (i to już kilka lat temu!) postawił zarzut fałszerstwa i uzurpacji. To ty masz obowiązek wykazać/udowodnić, że von Pfeilsdorfowie są twoimi przodkami, czego do tej pory nie zrobiłeś, choć od wielu lat za ich przodka się podajesz.
Z Fornalem koniec polemiki, ale na tym nie koniec gdyż uaktywnił się specjalista od Genetyki. Test Y DNA przeprowadziłem tylko dla wiedzy z jakiego etnosu wywodzi się Ród Pilewskich. I wyszło jak wyszło czyli korzenie celtyckie R1b1b2a1b P312+. Na więcej badań nie ma takiej potrzeby. Historycznie ziemia Prusów z Pilewskimi zasiedlona była Gotami.

Specjalista

"Widzę na FTDNA Pilewskich, że test musi iść z jego linii. Pana Sławomir opisał też te badania na stronie Pilewskich. Wyniki, które przedstawił Pan Sławomir nic nie mówią. Kończą się one zaledwie na P312, czyli jak wnioskowanie pochodzenia od Prusów na podstawie tego wyniku to... . Przecież to jest tak daleki wynik, że oprócz przynależności do europejskiej gałęzi R1b nie mówi nic więcej! Trzeba zrobić dodatkowe panele SNP i to dość dokładne, aby dojść ze snipami wydatowanymi na wczesne średniowiecze albo najlepiej zrobić od razu NGS-owy test. Bez tego to się nic nie da ruszyć, a ten wynik w ogóle nie świadczy o pochodzeniu "pruskim". O tym mogą mówić głównie pewne charakterystyczne snipy o których z wyniku Pana Sławomira nic nie wiemy. Te testy muszą być zrobione dokładnie, wtedy będzie można coś wnioskować.   
 No to tak jak mówię, jest P312+, ale to nic nie mówi. To własnie snip P312 warunkuje przynależność do R1b1b2a1b. Na pewno ma ujemy wynik względem L21 i U152, więc podejrzewam i takie też największe prawdopodobieństwo po wynikach STR-ów, że idzie pod DF27, ale to do sprawdzenia czy zachodzi mutacja z G na A na chr. Y. 19218314. Najlepiej by zrobić pełne panele, ale jeśli nie ma takiej możliwości to sprawdzić choćby czy jest przynależność do DF27, co nadal niewiele mówi. Podejrzewam, że jeśli by wyszło pozytywne, to pod gałązkę FGC20747,  weszliby Pilewscy, choć to już tylko spekulację. Do zbadania. Samo natomiast P312+ nie wiele mówi w kontekście ich pochodzenia. 10 lat temu to był wynik ok, natomiast przy dzisiejszych możliwościach to mówi on baaardzo niewiele, a właściwie nic. Mutacja P312 jest datowana na około 2800 lat p.n.e. czyli baaaardzo odległa. Dla porównania Piramida Cheopsa została zbudowana ok. 2550 lat p.n.e.".

Witam Panie Sławku,
Nie jestem w stanie "przejść" przez cały Pański tekst, gdyż nie jestem zawodowym genetykiem.
Dla administrowania projektami wystarczy mi tylko ta wiedza: ok. 10 lat temu, faktycznie, wprowadzono, albo też usiłowano wprowadzić, oznaczenie haplogrup(y), np. R1b1a1b2a1b2 ... itd., itd., gdy ktoś wykonał (wtedy) np. Big Y500, tj. dokonał "głębokiej" weryfikacji swoich SNP. Ponieważ tego typu oznaczenia były, lub mogły być, źródłem błędów, od jakiegoś czasu stosuje się oznaczenie, np (jak u Pana) R1b - P312, czasem R1b1 - P312, gdzie (u Pana) P312 jest oznaczeniem "najdalej u Pana idącego" (tj. najbliższego naszym czasom) SNP, jaki Pan wykonał. Jeżeli Pan zamówi np. R1b SNP Pack, lub (obecnie) BIG Y700, wtedy na pewno ujawnią się Pana SNP jeszcze bliższe naszym czasom i na swojej stronie będzie Pan mógł po prostu podać, że należy Pan do haplogrupy R1b - XXX, gdzie XXX będzie takim "terminalnym" SNP. Obecnie, to co może Pan przekazać uczestnikom, tj. czytelnikom Pańskiej strony, to to, że należy Pan do haplogrupy R1b - P312.
Pozdrawiam.


Przy okazji opiszę inne nie publikowane dotychczas wydarzenie i bardzo zagadkowe. Niespotykany dla mnie taki przypadek, żeby cały nakład jednej książki gdzieś przepadł.
Zaczęło się od tego, że zaprzyjażnionemu pisarzowi zleciłem napisanie obiektywnej pozycji o Prusach. Uważałem, że w publicystyce brakowało takiej pracy o Prusach. Wszystko dotychczas co się ukazywało pomimo jakichś wartości historycznych było finalnie tendencyjne, pokazywało Prusów w bardzo negatywnym świetle.

Po wydruku zaczerpnąłem opinii u autorytetu, co myśli o tej pracy. Odpowiedż była krótka:“dobra, ale nie ze wszystkim się zgadzam”. To mnie zadowoliło. Sam też, ale w innym świetle, byłem podobnej opinii. Dla mnie autor był za bardzo spolegliwy z polskimi historykami.

Drukarnia wydrukowała ponad 3 000 egzemplarzy, około 500 egzemplarzy rozeszło się w prenumeracie lub zostało rozdanych. Wkrótce po wydruku drukarnia zbankrutowała. Podobno wywiozła cały sprzęt do Chin. Ale co stało się z książką jest wielką niewiadomą. Nakład miał zostać rozprowadzony do księgarni a dochód przeznaczony na zrobienie narracyjnego filmu o Prusach. Około 3000-cy egzemplarzy gdzieś przepadło, na rynku księgarskim napewno się nie ukazały. Dalej, bez komentarza.

Sławomir Klec Pilewski           Pażdziernik 2019

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony