KONTAKT

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Licznik


Z I E M I A    P R U S Ó W
TERRA INCOGNITA - ZIEMIA NIEZNANA
PUBLIKACJE
Grzegorz Białuński
PUBLIKACJE
PUBLIKACJE
S O S
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Dysputy o historii
Prusowie w archeologii, handlu, Chrześcijaństwie, demokracji i historii.

    Archeologiczna wiedza z wykopalisk dostarcza obszernych informacji, jak żyli nasi przodkowie, jak rozwijała się ich cywilizacja, jej osiągnięcia na przestrzeni nie tylko wieków, ale i tysiącleci.
W odległych czasach stopień rozwoju cywilizacji uzależniony był od warunków klimatycznych w których danemu etnosowi przyszło żyć. W rozwoju homo sapiens nie było zróżnicowania pomiędzy jednym a drugim etnosem, nie było genetycznych upośledzeń. Warunki codziennego życia, pory roku odgrywały podstawową rolę w potrzebach życiowych i całe życie człowieka w odpowiedni sposób kształtowało, uzależniało, się od nich. Oczywistym jest , że Grek przesiedlony do surowych warunków północnej Europy nigdy w swoim życiu nie podołałby warunkom życia na morzem byłtyckim - ale napewno dużo łatwiej i odwrotnie byłoby dla Prusa.
W wiedzy o etnosie Prusów posiadamy niedosyt, potrzebne są nam wszystkie gałęzie nauki do ustalenia pochodzenia, ich bytu, obyczajów, kim i jakimi byli mieszkańcami na ziemiach pruskich. Ten niedosyt w dużym stopniu spowodowany jest barbarzyństewem Niemców podczas podboju. Wartościowe rzeczy były grabione a resztę puszczano na żywioł ognia. Z archeologicznych wykopalisk czerpiemy jedyną ocalałą wiedzę o Prusach i jest ona wiedzą fizyczną, namacalną a pochodzi ona jeszcze z przed okresu podboju. Wykopaliska dokonywane są w różnych geograficznie odległych od siebie miejscach, odkrycia podlegają archeologów analizie, są stosownie porządkowywane i na koniec określane mianem kultur. W tych odległych czasach ludzkość żyła bez wytyczonych granic, nie było definicji narodu ani państwa, jedyną tożsamością była kultura i ona wytyczała granice każdego etnosu.

    Na ziemii Prusów spotykamy dwie określone kultury, od przedwojennego wykopaliska na Oksywiu – “oksywska” na terenie dzisiejszej Gdyni-Oksywia, od Wielbarka - kultura “wielbarska” w okolicach dzisiejszego Malborka. Ta charakterystyka obejmują obszar Pomezanii i ziemię chełmińską. Kultura oksywska i wielbarska przypisywana jest Celtom, których wpływ na kulturę cywilizacyjną Europy porównuje się na równi z kulturą Grecji i Rzymu. Epoka tej kultury, jej początek, przypisywana jest na krótko przed nastaniem naszej ery.
    Na wschód od kultury wielbarskiej pozostaje niewielka pustka po której występuje kultura Kurhanów Zachodnio-bałtyjskich, od północnego Mazowsza, wyżyny Mławskiej po Suwalszczyznę a kończąc na Sambii (dzisiejszy region kaliningradzki). Ślady jej występują w Nadnieprzu i przypisywana jest na V wiek przed naszą erą.
    O etnosie kultury Kurhanów Zachodnio-bałtyjskich niewiele można powiedzieć. Jedynie można ogólnikowo wskazać na indoeuropejskie pochodzenie – po wynikach testów genetycznych. Pozostaje pytanie: czy mogli nimi być Sarmaci wchodzący w skład Scytów, a przez starożytnych wymieniani jako Aestowie.
    Łatwiej jest z Celtami, posiadamy o nich nieco więcej wiedzy. Według gockiego historyka z VI wieku naszej ery Cassiodora, Goci byli już obecni i zasiedleni przy dolnej Wiśle i na wyspie przy jej ujściu -i miało to być już w 1940 roku przed naszą erą. Map w tym okresie nie było i geografia tego regionu jeszcze nie była znana. Najbliższą wyspą na wprost ujścia Wisły, jak sama nazwa wskazuje, mogła być odległa Gotlandia. Wyspę tą Goci mieli opuścić z powodu przeludnienia, w rzeczywistości to nie przeludnienie było powodem emigracji z Gotlandii - tylko brak żywności spowodował, że z powrotem wrócili na Pomorze do Gotiskandzy. Skandynawia nigdy nie była krainą mlekiem i miodem płynącą, a wprost przeciwnie - zawsze była bardzo ubogą. W odróżnieniu od niej Pomorze było obfite i łatwe w zdobywaniu niezbędnych środków do utrzymania się przy życiu a przede wszystkim było nie zaludnione. Goci unikali zaludnionych terenów. Sama Gotlandia po gockim wyludnieniu, poza kurońskimi piratami miała wielu właścicieli, pod koniec XIV wieku nawet Krzyżacy podbili ją, żeby następnie odsprzedać Duńczykom a w końcu przeszła w posiadanie Szwecji.
    Te dwie archeologiczne kultury pomimo, że oddzielnie rozpoczęły swój byt, sąsiedztwo terytorialne zdecydowało o ich społecznej wspólnocie interesów. Z poniższej mapki, można zauważyć, że jest tam brak plemiennego nazewnictwa, które dopiero później narzucone zostało podczas podboju.     Lud osiedlony na wybrzeżu zalewu wiślanego w początkach nazywano Widiwariami. W tym licznym osadnictwie, rybołóstwo było drugorzędnym zajęciem, a podstawą egzystencji osadników był handel połączony z rzemiosłem – bo przecież wzdłuż wybrzeża szedł bursztynowy szlak do antycznej południowej Europy. Osady te już istniały na przełomie naszej ery gdyż od tego czasu w Grecji i Rzymie nie tylko wiedza, ale pożądanie na bursztyn było już znane. Wskazanie istnienia słowiańskich osad, to raczej antazja połączona z patriotyzmem słowiańskim. Nie ma żadnych przesłanek żeby istniała wcześniejsza słowiańska obecność na ziemi Prusów.


    Mapa wskazuje na liczne osadnictwo w dolnej Wiśle i jej delcie jak również zalewu wiślanego, tak jak dokładnie opisanego przez podróżnika Wulfstana. Jest to okres kiedy Goci już podzieleni byli na Ostrogotów, Wizygotów i Gepedoios (Gepidów). Ostrogoci zasiedleni na Pomorzu byli już nieobecni - odeszli z pomocą Wizygotom w podboju Rzymu. Gepidzi pozostali i to oni byli celtyckim etnosem wchodzącym w skład Prusów i uczestniczącym w sztafecie bursztynu na południe Europy.

    Prusowie w tej części Europy przez cały ten okres, nie mieli sobie równych w handlowych kontaktach – byli awangardą handlu i to nie tylko z ówczesnym antycznym światem, ale również z najbliższymi sąsiadami na lądzie i morzu. Pomimo surowego klimatu, natura obdarzyła ich wielką pracowitością, dzięki której mieli zabezpieczenie w płodach rolnych, warzywnych, a także hodowla trzody chlewnej zabezpieczała ich przed głodem. Kraina którą zamieszkiwali była bogata w zwierzynę, runo leśne a jeziora obfite były w ryby. Nikt nie głodował i nie było żebraków.

    Na terenie najbogatszej prowincji Prusów - Sambii, znajdowały się złoża na tamte czasy bardzo pożądanego bursztynu, to one rozsławiły krainę Prusów w antycznej Europie. W Grecji bursztyn nazwano elektronem i od tej nazwy pochodzi dzisiejsza elektryczność. Nie dość tego: istniała legenda wyprawy Jazona po złote runo, do dzisiaj nie wyjaśniona dokąd. A wszystkie kopalnie złota dla antycznych były bardzo dobrze znane. Czyżby była to podróż w nieznane po złoto północy - bursztyn?
Imperium rzymskie także w pożądaniu bursztynu nie pozostawało daleko w tyle i to przez te osiedla nad zalewem Wiślanym, w sztafecie Prusów bursztyn był przekazywany aż do samego Rzymu. Wielkie było tam jego zapotrzebowanie, że aż sami Rzymianie tak jak Jazon osobiście zorganizowali wyprawę po ten kruszec. W zamian Prusowie przywozili towary i wyroby ze świata Antyku -dotychczas dla nich nie znane, jednocześnie poznawali nową i inną Europy kulturę. Szlak handlowy bursztynu prowadził wzdłuż Zalewu przez obecną Polskę, wtedy jeszcze nie słowiańską, dalej przez tzw. Bramę Morawską i na południe antycznej Europy.

Weklice II-III wiek
Rzymski import




Zapinka-srebro pozłacane


Klamerka-złoto



Pucharek scyphos


Misa terrasigillata - glina

Terra sigillata ( glina stemplowana) - typ naczyń rzymskich, wytwarzanych na terenie Italii od I w. p.n.e. (ceramika aretyńska - ang. Arretine Ware), a jeszcze w tym samym wieku także na terenie prowincji, zwłaszcza w Galii i nad Renem, charakteryzujący się czerwonym kolorem i glazurowanych, zwanych także niekiedy ceramiką samijską (ang. Samian Ware). Naczynia często zdobione były reliefami, chociaż występują także formy gładkie. Powszechnie występowały na obszarze Cesarstwa rzymskiego, a ponieważ można zidentyfikować miejsce wytwarzania i dokładną chronologię, są one dziś pomocne przy datowaniu innych znalezisk archeologicznych z tego okresu.

    Drugi Prusów handlowy szlak, wiódł z Sambii wzdłuż cieku rzeki Niemen przez Ruś w kierunku morza Czarnego, Bizancjum i dalej do antycznego świata arabskiego. To wszystko znajdujemy udokumentowane w archeologicznych wykopaliskach.



Naszyjnik z monet arabskich, znalezisko z Wiskiauten (Sambia).

    Handlowym centrum Sambii była osada Wiskiauty - również port, położony przy ujściu do Bałtyku rzeki Niemen. Z Wiskiaut lądem, w głąb Rusi szły karawany kupców, dalej ciekami wodnymi w kierunku południa, morza Czarnego aż do świata arabskiego. Przed portem od strony Bałtyku na zakolu rzeki Niemen, odkryto zbrojne cmentarzysko Kaup, osada była przedporciem, zabezpieczeniem przed morskimi piratami Bałtyku. Analogicznie jak Jomsbog militarnie zabezpieczał spokój hadlowy Winety-Wolina
    Dla uwiarygodnienia tego, do dnia dzisiejszego w Novogorodzie, w samym centrum starożytnego miasta Rusi, istnieje ulica Pruska - a była tam już w pierwszym millenium. Nie świadczy to, że Prusowie założyli to miasto, ale świadczy o ich wyjątkowo mocnej pozycji handlowej na Rusi.
    Godnym uwagi i podkreśleniu jest to, że Prusowie nigdy nie prowadzili zaborczej, ekspansywnej polityki w stosunku do swoich sąsiadów, a ich terytorium nie ulegało zmianie ani też powiększaniu.
Podróżnicy, kupcy, wywiadowcy, misjonarze przybywający w pokojowych nastrojach byli przyjmowani przez Prusów z wielką gościnnością, a oferty pruskich kupców były zawsze bogate, ich przybycie do innych portów Bałtyku cieszyło się dużym zainteresowaniem. Handlowali także skórami, futrami, które dostarczała im nie tylko ich rodzima ziemia, ale również skupowano je na Rusi. Ci sami pruscy kupcy kiedy zauważyli nowości na rynku bałtyjskim sprowadzali je na swoje warsztaty, jak również zachęcali innych zdolnych rzemieślników do przyjazdu i osiedlania się u nich oferując im bez porównania lepsze warunki bytu. Nie jak to było w duńskim porcie Hedeby gdzie wszystkich karmiono tylko rybą. W odkrytym nie tak dawno cmentarzu w Kaup, w grobach znaleziono bardzo liczne przedmioty uzbrojenia świadczące że Kaup był fortecą dla Wiskiaut, na ten czas Bałtyk był bardzo niebezpieczny z grasującymi kurońskimi piratami. Są to czasy kiedy Wikingów jeszcze nie było a Skandynawowie byli jeszcze w pieluchach.
Oprócz licznego oręża odkryto w Kaup ważne dla Prusów znalezisko granitowy kamień z wyrytym trójzębem pochodzącym z okresu VII/VIII wieku, staje się to nia zaprzeczalnym faktem , że samo założenie Kaup musiało być dużo wcześniejsze. Dotyczy to również samego portu Wiskiauty.
W ten sposób udowadniamy, że porty Truso i Wiskiauty były pierwszymi osadami a następnie portami Bałtyku i żadni Skandywawowie ani Wikingowie nie mieli z nimi nic wspólnego przy ich zakładaniu.
    Odkrycie w Kaup trójzęba jest monumentalnym dla Prusów znaleziskiem, świadczącym bardzo wiele, jest ich najstarszym symbolem i jeszcze jednym dowodem pruskiej aktywnej obecności na terenie Rusi, ponieważ podobne znalezisko wykopane zostało w rejonie Smoleńska i Czernychowa, pochodzące z późniejszego okresu bo X/XI wieku.



Powyższy posąg reprezentuje hinduistycznego boga Siwe trzymającego w ręku trójząb, często można zobaczyć ten symbol na drzwiach hinduistycznych świątyń. Symbol jest tak stary jak znaczenie określenia prehistoria. Sambijskie znalezisko jest niezwykłością ponieważ dowodzi o zgodności tego znaleziska z innymi aspektami. Tą część Prus zamieszkiwał lud Aestów dobrze znany antycznym historykom. Genetyczny test dzisiejszych ich potomków określa ich w proto indoeuropejskiej haplogrupie. Tak więc z genami i znaleziskiem kultury posiadają ścisły związek z Indiami.
Jest to trojząb triśula atrybut hinduskiego bóstwa Śiwy, który trzyma w ręku. Na wszystkich Śiwy podobiznach, bóstwo występuje z tym atrybutem. Triśula jest jego orężem oraz symbolem trzech gun. Każde z ostrzy symbolizuje jedno. Bywają też tłumaczone jako przeszłość, terażniejszość i przyszłość. Trójząb jest rownież symbolem triumfu nad niewiedzą.
Ale jest jeszcze jedna zgodność, językowa, Tryzub,"try","tri" czyli trzy  "zub"  czyli  ząb oraz Triśula (sanskryt: triśūla) - "Tri"  czyli rowniez trzy oraz "śula" czyli ząb. Te nazwy świadczą o wspólnym praindoeuropejskim pochodzeniu językowym w języku Prusów byłoby tridant a w angielskim trident.

Idąc dzisiaj tym śladem wiemy, że Włodzimierz Rurik po podbiciu Kijowa pod koniec X wieku wybił złotą monetę z trójzębem, który stał się on herbem Kijowa, a dzisiaj jest godłem Ukrainy. Rodowód trójzęba pochodzi z Prus, a skandynawskie pochodzenie Rurików zostało chyba obalone przez obecnego badacza genetyki Rurykowiczów, wyniki wskazują na jaćwieskie ich pochodzenie.
    Osobno rozpatrzymy handlową aktywność Prusów w basenie morza bałtyckiego, ale zanim do tego dojdzie koniecznym jest przedstawienie portów znaczących w handlu i znajdujących się na Bałtyku.
    Prusom nie tylko, że nie obce było żeglowanie, ale w tym zajęciu wykazywali się wielkim kunsztem i jak doskonałymi żeglarzami byli udowodnili to podczas II-go powstania Prusów kiedy rozbili krzyżacką flotę podczas oblężenia Królewca. Również znana jest przygoda pruskiego kupca Vidgautra, kiedy schronił się on w porcie Hedeby na swojej dracce przed kurońskimi piratami. Musiał mieć sprawniejszą drakkę i duże żeglarskie umiejętności skoro zawodowcy-piraci nie doścignęli go i zdążył schronić się w Hedeby.


Porty i szlaki handlowe w basenie Bałtyku. Truso i Wiskiauty to porty Prusów i na tak małym obszarze, wskazywałoby, że porty w Skandynawii przykładem Prusów były zakładane.

    W dzisiejszych okolicach Schleswig-Holstein znajdował się port Hedeby, w początkach była to tylko skromna jedna osada, pod koniec drugiej połowy VIII wieku zasiedlona została przez przybyszy z Fryzji i Saksonii. Obok Hebedy – wkrótce, bo około 800 roku - powstała następna osada północna i również południowa. W rezultacie w wieku IX została tylko jedna - centralna. Niewątpliwie to port o dużym znaczeniu ponieważ przerzucał towary z Europy pólnocno-wschodniej do Europy zachodniej jak również niebezpośrednio z krajów arabskich. Hedeba była skupiskiem rzemieślników z całej Europy zachodniej. Były pracownie kowalskie, rogownicze, szklarskie, złotnicze i wyrób biżuterii. Przybysze zachęcani możliwościami zarobku chętnie osiedlali się, ale nie było to miejsce mlekiem i miodem płynące. Okolice Hedeby stanowiło kompletne pustkowie z brakiem rolnictwa, zajmowano się tylko rybołowstwem. Przybysz w X wieku z hiszpańskiej Tortozy zanotował o Hedeby: “Głównym pożywieniem jego mieszkańców są ryby, ponieważ jest ich tam dużo” a samo życie “ubogie w dobra i dostatki”. W wyniku najazdu norweskiego Hedeba około roku 1050 została spalona, zaś kompletnego zniszczenia miała dokonać w roku 1066 wyprawa słowiańska.
    Drugim znaczącym portem Bałtyku była szwedzka Birka osada ustanowiona w połowie VIII wieku, a opuszczona w połowie X-go wieku. Czym Skandynawowie mogli handlować jest nieznane a mówi się, że przez rzeczne połączenia i jezioro Ładoga docierali do Novogorodu (tylko z czym?) a dalej podobno do Bizancjum i Kalifatu Abbasydów. Niezbyt wiele o tym porcie wiemy, dodając tylko, że od strony morza obronny mur ułożono. Wynika z tego, że Wikingowie bronili się przed Wikingami, aż w końcu według polskich naukowców przypłynęli do Prus i założyli im dwa porty. Smutne dywagacje, ale prawdziwe polskich naukowców, którzy jak nie wiedzą komu coś przypisać to bardzo lekkomyślnie robią to na korzyść jak nie Skandynawów to Wikingów..
    Poświęćmy uwagę jednemu z portów Truso na wybrzeżu Prusów, strategicznie dobrze usytuowanym na Zalewie Wiślanym i niedostępym dla piractwa. Miał powstać pod koniec VIII wieku i istnieć do XI wieku a już kompletna niedorzeczność że miał być portem Skandynawów i Wikingów. Ta teoria mija się zupełnie z prawdą. Port razem z licznymi osadami na Zalewie istniał dużo wcześniej poczynając od ustanowienia bursztynowego szlaku. Osada Truso istniała od dawien dawna a angielski podróżnik Wultsfan odwiedzając ją około roku 890 zauważył ożywione rzemieślnictwo i kupiectwo, ale jakoś nie odnotował obecności ani Skandynawów, ani Wikingów.
Stwierdził on mianowicie, że na ziemie Estów składało się kilka mniejszych jednostek terytorialnych o odrębnych nazwach, w tym Witland nad Zalewem Wiślanym i że lud Estów oferował obok bursztynu również wybór skór i futra, „jest bardzo duży i jest tam wiele miast”.
    Port Truso spełniał dwie funkcje, poza handlem był również warsztatem rzemieślnictwa w którym nie tylko bursztyn wykorzystywano, także metale szlachetne. Świadczą o tym odkopane wagi z odważnikami. Prusowie nie posiadali kruszców więc z wielkim prawdopodobieństwem przetapiali monety. W tamtych czasach u Prusów było nie dopuszczalne żeby grupa cudzoziemców z obcej ziemi zakładała swoje osiedle lub fortecę. Próby były, ze strony Duńczyków i dotyczyły one głównie trudnego do obrony wybrzeża. Zazwyczaj bardzo krótkotrwałe, aż do momentu kiedy Prusowie przy zebraniu swoich sił eliminowali najeżdzców.
    Ziemię Prusów i nie tylko jej porty, charakteryzuje niezliczona ilość znalezisk ze starożytnych monetami, w szczególności rzymskich i arabskich, ale nie tylko.



Drachma sasanidzka za czasów Chosroesa II króla Persji. Srebro. Rok 591 - 628 AD. Truso



Okaz monety bardziej czytelny.



Dirham abbasydzki. Rok 815-16 AD. Srebro. Truso.



Denar z mennicy Hedeby około 825 roku.



Denar z mennicy Hedeby, srebro, początek do połowy IX wiek.



Angielski pen z mennicy Rochester Wessex za króla Ethelwulfa. Srebro rok 845 - 848. Mógł być zostawiony przez jakiegoś angielskiego kupca. Angielskie kroniki nic nie mówią o przybyszach z Prus.


    Na całym terytorium ziemi Prusów, nie tylko w portach, w różnorodnych miejscach i najmniej oczekiwanych odkrywane są niezliczone ilości monet z różnych części antycznego świata a ich daty wielokrotnie świadczą o okresie w którym Skandynawowie dopiero co tworzyli osady, a jeżeli cokolwiek wiedzieli o reszcie świata, to z kupieckich Prusów przekazach na Bałtyku.
A jeśli miało by się inaczej to archeolodzy powinni wysnuć teorię, że Prusowie byli pierwszymi kolekcjonerami monet czyli numizmatykami.
Samo Truso było najbardziej wszechstronnym warsztatem rzemiosła: odkryto w nim kowalstwo, jubilerstwo, szklarstwo, busztyniarstwo, rogownictwo, ślady po warsztatach tkackich. Natrafiono na płaskodenne klepkowe łodzie których pasy łączono żelaznymi nitami.
Podstawą stwierdzającą, że byli to Skandywawowie jest jakoby zupełnie nie zachowana charakterystyczna dla nich zabudowa, po której archeolodzy mogli w ziemi znaleść tylko zaciemnienia po zgniłych słupach. Tak teoria została dopasowana do hipotez.
Z drugiej strony wiedza o zamożności Prusów jak również ich kontakty z południem Europy i dalej musiała być bardzo dobrze znana dla ludów basenu bałtyckiego i taka właśnie Prusów zamożność była atrakcją dla innych. Twierdzenie że Truso założone zostało przez Skandynawów jak również Kaup - Wiskiauty jest bajką nawet kiepską dla dzieci, a dodać do tego, że w tym samym czasie istniała w Novogorodzie ulica Pruska bardzo dużo mówi.

Zachodzi pytanie, od kiedy Prusy, nazewnictwo to zostało nadane. Z dużą pewnością miało to miejsce na grubo przed podbojem. Tak więc dochodzimy, że nazewnictwo Prusowie nie było nadane przeż sąsiadów ani najeżdżców. Na pytanie skąd przybyło z pomocą przychodzi nam kronika Aeneas Silvius Piccolomini, Sebastian Franck, M. Miechowita oraz Martin Murinus. Skoncentrujemy się na Mariniusie który oparł się na Miechowicie żyjącym w latach 1457 - 1523. Informacje o osiedleniu sie nad Baltykiem króla Prusiasa po ucieczce z Bitynii, zawiera słynna Chronica Polonorum (wyd.1521) napisana przez Macieja Miechowite. Zgodnie z jego informacjami, Prusjasz (król Bitynii, Azja Mniejsza a dzisiaj Turcja), sprzymierzeniec  Hannibala w czasie II wojny punickiej (218-201 p.n.e.), został zwyciężony przez Rzymian, i schronił się nad wschodnim   Baltykiem  (w dzisiejszej północno – wschodniej Polsce), stając się pierwszym królem wszystkich Prusów. Tylko dwie średniowieczne kroniki mówią o tym wydarzeniu. Wspominali o tym kronikarze: Aeneas Silvius Piccolomini, Sebastian Franck, M. Miechowita oraz Martin Murinus.To są jedyne przekazy o tym zdarzeniu. Treść "Kroniki Mistrzow Pruskich" Marcina Murinusa wyd.1582 roku  w Toruniu.

“O POŁOŻENIU ZIEMIE PRUSKIEJ NAZWISKU JEJ A O OSADZIE PIERWSZYCH DO NIEJ PRZYCHODNIÓW  
CAPUT I

Ziemia pruska rodna, okwita i osiadła, ma Litwę od słońca wschodu, od południa Polskę, od pułnocy Iflanty, od zachodu pomorską ziemię. Gdy się na wiarę krześcijańską nawrócili, zamków w liczbie siedmdziesiąt i dwa, a miast sześćdziesiąt i dziewięć było. Rzeki takież kosztowne ma, z których Wisła naprzedniejsza z Polski idąc Toruń podlewa, a za Gdańskiem w morze wpada; ma też i innych rzek dosyć, jako Nogat, Elbing, Weserę, Ossę, Drewnic i inne. Jezior w liczbie kładą być małych i wielkich dwa tysiąca trzydzieści i siedem.

 Ta ziemia od starodawnych Ulmigania była zwana, stądże obywatele Ulmigeri byli zwani. Miechowita pisze, że w Bitymi królem był Prussia imieniem, którego Hannibal namówił, aby przeciw Rzymianom wojnę podniósł, co gdy uczynił, porażony i z królestwa wyzuty, do Ulmiganii z swoimi się udał i tak po tym królu z Bitynii ziemia nazwana Prussia acz też inni od Brutena pana ich ją mianują, o co sporu wieść nie potrzeba. Obywatele ziemie tej oni starzy Prusowie ludzie byli prości (jako w pogaństwie), dzicy, jednakże przychodniom lutościwi i uczynni. Do tych w pustynie potem Cymbrowie, Getae albo Gepidowie, już długimi wojnami, które we Włoszech wiedli, spracowani, przyszli ze wszystkim sprzętem i dobytkiem, a z nimi się zbraciwszy, osadzać się jęli, napierwsze miasto założyli Romnowo, jakoby Rzym nowy, którzy jednak jednego prawie rodu z Litwą byli, jedno przez obcy naród język zmienili. To miasto Romanowo albo Romnowo naprzedniejszym stolcem było ziemie pruskiej aż do przyjazdu Krzyżaków, które potem zburzone przez Bolesława Chabrego, króla polskiego, roku 1017, a teraz tam miasteczko jest rzeczone Heiligenbeil, jakoby Święta Siekierka.”

Wśród bardzo licznych wykopalisk w Truso uwagę skierować należy na to, że Prusowie wykorzystywali swój naturalny skarb jakim był bursztyn, szczególnie w ozdobach dla kobiet. Poniżej prezentujemy kolie bursztynowe i paciorki z kamieni półszlachetnych. Datowane na okres od IX - XI wieku.





    W czasie kiedy odkryto Truso prawie, że równocześnie dokonano odkrycia cmentarzyska w Weklicach datowanego na II - III wiek naszej ery. Najciekawszym, że w grobie przypisanym księżniczce gockiej znaleziono kolie bursztynowe. Poniżej prezentowane z powyższymi dzieli je tylko minimum 500 lat. Jak można to tłumaczyć teoriami historyków o Wikingach i Skandynawach?





    Nazwanie grobem księżniczki gockiej nie mija się z prawdą i tylko tyle, gdyż dalej już wiedza archeologów nie sięga. Wiedza o Gotach (ściślej: w tym wypadku o Gepidach) w etnosie Prusów pozostaje dla nich abstrakcją gdyż bliżej im jest do Skandynawów i Wikingów, jak również, bliżej nieznanym (bo jeszcze ich na tych terenach nie było) nam jeszcze Słowianom. Wystarczy spojrzeć na mapki osadnictwa ziemi Prusów pokazujące słowiańskie osadnictwo. W związku z tym należy podać trochę historii - czasami może to być związane z mitologią, ale należy we wszystkim szukać źdźbła prawdy. Sami Szwedzi twierdzą, że założycielami ich pierwszej osady portu mogli być imigranci z zachodu. Gdyby nie demolka Prusów zapewne łatwiej przyjęliby, że ci imigranci to z południa Prusowie. Polscy historycy i archeolodzy twierdzą, że Truso założyli Skandynawowie. Ewidentnie jest to z winy polskich historyków ponieważ archeolodzy zajmują się tylko wykopaliskami. Historycy podlegają politykom na których zamówienie piszą historię i tak też jest w Polsce. Podczas kopania gazociągu przez południe Pomorza, również dokonano niezwykłego odkrycia w Kowalewku niedaleko Nakła nad Notecią - cmentarza Gotów. I znowu wszystko wskazuje, że to dolna Wisła i Pomorze to właśnie Gotów Gotiskandza. Odkrycie datowane na około II wiek. W grobie księżniczki gockiej znajdujemy poza rzymskim importem następny naszyjnik.




Grób księzniczki


Dzban brązowy grecko-rzymski datowany na III w.n.e.


Naszyjnik-datowany na I-II w.n.e.

Na uwagę zasługują znaleziska gospodarstwa domowego z bardzo odległych sobie miejsc, jak również różniące się czasem.


Żubronajcie, woj. Suwałki (za komuny). Osada zachodnia. Igły i małe szydło. Kość Długość 5; 6,2; 6,5 i 7 cm. III - II wiek przed naszą erą.

Igły kościane. Truso. Długość 4,8-8,5. IX - X wiek naszej ery.

    Jak wynika z powyższych eksponowanych wyrobów powstały one w okresie takim jak podają archeolodzy, pierwszy na długo przed założeniem osady Truso i w porównaniu z tymi znalezionymi w Truso które miały być wyrobu rzemiosła skandynawskiego a dzieli ich tylko 1200-cie lat. Z powyższego wynika, że Prusów wogóle nie było lub, że Skandynawowie pobierali od Prusów nauki. Świadczyć to może tylko o jednym: że to artystyczne rzemiosło kwitło wśród Prusów na wieki przed tym, zanim archeolodzy dotarli ze swoją wiedzą o Skandynawach i Wikingach. Niewykluczone że z Hedeby, co niektórzy artyści zostali zachęceni dużo lepszymi warunkami bytu i sprowadzeni do Truso. Napewno nie stało się to w tak wczesnych wiekach jak wskazują wykopaliska.

Poniżej inne ciekawostki wykopalisk na ziemii Prusów.



Naczynie sitowe. Glina III wiek p.n.e.



Broń i narzędzia. Żelazo II - III wiek.


Pruski miecz, rytualnie zgięty.

Szczególna uwaga powinna być zwrócona na bardzo liczne wykopaliska spinek którymi spinano szaty. Skandynawowie w ogóle ich nie używali, ubierali się dużo skromniej. Poniżej te z grobu księżniczki gockiej. Weklice II-III wiek naszej ery.







Zapinki srebro


Zapinka kuszowata srebro



Zapinki kapturowe brąz

Podobnych zapinek i innych egzemplarzy wyrobów kultury Prusów odkrywanych jest w setkach, i jak widzimy że były to eksponaty z przestrzeni wieków. Wiele z nich dotyczą wyłącznie Prusów.



Brąz V - VI wiek Młoteczno grób nr.1

Brąz V - VI wiek Nowinka grób nr 2


Zauważyć też można, że do poniższych Prusów kreacji, czy to byłyby spinki czy też kolie były one niezbędnymi a wręcz koniecznymi do kompletu. Prusinki słynęły z urody i często były porywane przez najeżdżających Duńczyków. Biżuteria dodawała im krasy i zapewne bardzo dobrze o tym wiedziały. Wśród sąsiadów Prusów szczególnie Skandynawowie byli bardzo ubodzy w swoim ubiorze, nie mówiąc o innych etnosach. Bez wahania można stwierdzić, że i w modzie Prusowie nie mieli sobie równych. Widać, że gust i estetyka u Prusinek był w największym wydaniu, jest to też komplement dla Prusów którzy bardzo dbali o wygląd swoich wybranek. Wielokrotnie wspominano przed tym, że zamożność Prusów nie miała sobie równej w tej części Europy. Więc kto kogo napadał i łupił ?

Osobnym tematem jest chrześcijaństwo w Prusach, którego krzewienie w germańskim wydaniu i wykonaniu - było XIII-to wieczne ludobójstwo dokonane na Prusach. Jest wiele niewyjaśnionych zagadek i niewykluczone, że wiedza i szczątkowa chrześcijańska wiara była dużo wcześniejsza u Prusów aniżeli u Germanów a już na pewno dużo wcześniej aniżeli u Słowian. Przybywający od czasów Nerona do Rzymu Prusowie z bursztynem, mieli kontakt i widzieli prześladowania Chrześcijan, ich drogę umęczenia. Jak to wszystko interpretowali trudno powiedzieć. Także nie można pominąć w VI wieku wizyty Prusów w Rzymie z darami bursztynu dla Ostrogoty Teodoryka Wielkiego kiedy stosunek do chrześcijan był jakże odmienny. Prusowie nigdy nie byli obojętni w swoich obserwacjach innej kultury jak również innej wiary. Te kontakty nie tylko były z Rzymem, w drodze do świata arabskiego na ich drodze było przecież jeszcze chrześcijańskie Bizancjum. Dużo o Prusach jeszcze nie wiemy, demolka przez Germanów dokonana była na nich kompletna. Nic nie dochowało się po nich, dzisiaj tylko ziemia dostarcza nam szczątkową wiedzę o nich. A biedni naukowcy ciągle tkwią w fałszu.

Znalezisko w Truso w postaci fragmentu krzyżyka z bursztynu określone na X - XI wiek może świadczyć o istnieniu wiary chrześcijańskiej dużo wcześniej aniżeli Chrzest Polski. Skoro Prusowie docierali w swoich podróżach do świata arabskiego to musieli przekraczać Bosfor, więc nie tylko kultura, ale i bizantyjska chrześcijańska wiara musiała być im znana. Prusów wizyta w Rzymie z bursztynem u Teodoryka Wielkiego w początkach VI wieku to niewątpliwie również kontakt z chrześcijaństwem. Tym bardziej, że Ostrogoci byli chrześcijanami ariańskimi (wyznawcami prawdziwej nauki Jezusa ) i stali w całkowitej opozycji do katolików, których uważali za pogan.


Fragment krzyżyka, obok jego rekonstrukcja. X - XI wiek. Wysokośc 2,5 cm, szerokość 1,5 cm.

W żadnym z bałtyckich portów religia chrześcijańska nie mogła przybyć, ona tam raczkowała około X wieku. Powyższy krzyżyk datowany jest na X - XI wiek, ale jaka jest pewności że nie jest wcześniejszy ?
Czy jest to przypadek, czy jakaś pomyłka o której pisze B. von Henneberg “...na prabuckich murach znajduje się kamień z napisem (extructum) - założone 1159..., ta wiadomość podana jest jak na dłoni “. Łacina mogła tylko być znana misjonarzom.

Jedynym takim wydarzeniem w skali Europy: misjonarz Chrystian w roku 1216 wraz z dwoma pruskimi wodzami, jeden z ziemi lubawskiej Survabuna, drugi z Lanzanii Warpode zabiera ich ze sobą do Rzymu, gdzie sam Papież Innocenty III osobiście udziela im chrztu. Komu jeszcze, jakim innym ludom i osobom Papież osobiście udzielał chrztu ? Dlaczego akurat Prusom ?
Do dzisiaj akt ten jest wydarzeniem bez precedensu, ale najważniejszym i jest jednocześnie dowodem, że wśród Prusów nie było religijnego przymuszenia. Jeśli tak to miało być, to Prusowie mogą i powinni wszystkim głosić, że pochodzimy z ludu który miał jedyną prawdziwą demokrację znaną całemu światu.

Wielkie pytanie: co stało się pomiędzy rokiem 1216 a następnymi dwoma dekadami kiedy sprowadzono barbarzyńskich Krzyżaków, którzy mieczem a nie z krzyżem wprowadzali chrześcijaństwo. Kto był inicjatorem podboju Prus pod hasłem szerzenia chrześcijaństwa? Chrystianizacja Prus jest największym fałszem w historii Europy, który cały czas od stuleci jest tuszowany. Pierwsze słowo zanim padnie słowo Prus czy Prusy jest deprecjonujący “poganin” lub “pogańskie” – a treści żadnej. A mówiący jak zwykle nie wie jakich słów używa, bo przecież nawet nie potrafi określić kim jest “poganin”. To chwyt marketingowej miernoty dla utrwalenia tej farsy.

Poniższa mapka zapewne stworzona na podstawie archeologicznych wykopalisk zadziwia zaznaczeniami o istnieniu wśród pruskich stanowisk archeologicznych licznych słowiańskich osad, w sytuacji kiedy Słowianie na dobre nie zasiedlili jeszcze Wielkopolski, Małopolski czy Mazowsza. Słowianie przybyli na tereny Małopolski, Wielkopolski i Mazowsza dopiero w VI- wieku ne. Kolejne fałszerstwo archeologiczne.


Przyjąć to należy za jeszcze jeden twór fantazji, inaczej wynikałoby, że w bitwie z Pomezanami w roku 1234 nad Dzierżgonią starło się 16000 zbrojnych pięciu słowiańskich książąt razem z 5000 krzyżackimi przeciwko 4000 Pomezanom, którzy na tej mapce w większości stanowią Słowian (żródło od Voigta odjąłbym po zerze, bardziej prawdopodobne). To jest na pewno zupełnie coś nowego. Nieprzerwane Prusów “napady” na Słowian musiały więc być dokonywane przez samych Słowian którzy zamieszkiwali w Pomezanii – jak wskazuje powyższa mapka. Napewno dla wszystkich niewiarygodna informacja. Ale dobra heca. Gdzie jest prawda ? Prawdą jest, że Słowianie wiele mogli nauczyć się od Prusów, ale nigdy odwrotnie. Oznakowanie tak licznych słowiańskich osad i w tak wczesnych wiekach dowodzić może tylko o ukrywaniu prawdy. Uczyć się należy od Szwedów, którzy z bałamuctwem XIX wieku prawie że skończyli. W Polsce jest prawidłem co dla słowiańskiej historii Polski jest niewygodnym staje się niewiarygodnym. Najwyższy czas, żeby skończyć z pisaniem tylko słowiańskiej historii. W Polsce bardzo by się to przydało, gdyż otumanianie naszą historią powoduje ciągłe biologiczne straty, w rezultacie dzisiaj jest widoczny brak elit do rządzenia. Historię zawsze piszą zwycięzcy, bez znaczenia o ich intelektualnym poziomie. Kiedyś za poprawność, piszący tracili głowę a teraz w czasach konsumpcji tracą pracę.
Na zakończenie parę moich słów dotyczących tylko mnie. Polska jest krajem z którym związany jestem kulturą i jestem jej obywatelem. Tożsamość moja narodowa: jestem Prusem. Polska Prusom jest winna: otrzymała od mojego Narodu bardzo dużo: kulturę, lojalność kiedy polską kulturę trzeba było bronić, wybitne osobistości które przyniosły jej sławę, a ponad wszystko pruską ziemię którą teraz handluje. Śmiać się będę w twarz tym wszystkim wodzom, historykom i archeologom którzy zanegują prawdę o Narodzie Prusów. Wiem że wygram, gdyż takie jest prawo prawdy, bo Prusowie jak feniks powstają z popiołów by prawda o nas zwyciężyła.

Sławomir Klec Pilewski
Marzec 2013


Bibliografia;
Herwig Wolfram-Historia Gotów rok 2003
Herman Lindqvuist-A history of Sweden rok 2006
Lech Niekrasz-Gdzie jesteście, Prusai? rok 2012
Wikipedia
Katalog wystawy-Bałtowie-północni sąsiedzi Słowian 1981 rok (V wiek p.n.e. do XIII-XIV wieku)
Pacifica terra, Prusowie-Słowianie-Wikingowie u ujścia Wisły. Katalog rok 2004
Zeszyty kwidzyńskie- Prabuty rok 2001

MAIL: PRUS@PRUSOWIE.PL


Początek Strony