www.pilewski.pl english version
BITWA POD GRUNWALDEM A PRUSOWIE

Na przełomie XIV-go i XV-go wieku, sytuacja polityczna pomiędzy Polską a Krzyżakami dojrzewała do poważnego konfliktu zbrojnego . Obie strony bardzo aktywnie poprzez dyplomację starały pozyskać sobie jak największą ilość sojuszników. Z perspektywy czasu staje się widocznym, że Korona Polska samotnie nie była w stanie przeciwstawić się militarnej potędze Krzyżaków, za którą stało całe rycerstwo zachodniej Europy a w szczególności niemieckie.
Władysław Jagiełło, Litwin, król Polski doskonale sobie z tego zdawał sprawę, dlatego wszystkie polskie dyplomatyczne wysiłki szły w kierunku zjednania sobie Litwinów, Rusinów i Tatarów. I to te narody pod polskim dowództwem, wkrótce, solidarnie miały zbrojnie stawić się przeciwko rycerstwu niemieckiemu.

Przekazywany nam od stuleci opis bitwy posiada bardzo dużo nieścisłości i niejednokrotnie bezkrytycznie jest przepisywany. Zwracam też uwagę na brak jakiejgokolwiek wzmianki o udziale rdzennych Prusów w tym zbrojnym konflikcie. Mniej więcej w tym samym okresie czasu w 1397 roku Prusowie z ziemi chełmińskiej zakładają organizację Towarzystwo Jaszczurcze. Na wpół tajne, do dzisiaj nie znamy nazwisk wszystkich jego uczestników, ale Towarzystwo miało aprobatę Wielkiego Mistrza Zakonu, tylko zapewne dlatego, żeby łatwiej śledzić działalność i zamiary tej organizacji. Cele Towarzystwa, były narodowo społeczne z dążeniem przyłączenia Prus do Korony Polskiej.

Najbliższe otoczenie Jagiełły i on sam, poza wszelką wątpliwością byli w kontakcie z Jaszczurkowcami i doskonale wiedzieli w największej dyskrecji o ich wrogich nastrojach względem Krzyżaków.
Cokolwiek, Jagiełło miał o jednego sojusznika więcej, a byli nim Prusowie, którzy jak się okaże, mieli nie bagatelny wpływ na wynik w Bitwie pod Grunwaldem.
Po ilości pieczęci, liczbę Towarzystwa Jaszczurczego szacuje się na 26-śc osób, w większość było to rycerstwo z chorągwi chełmińskiej składającej się z pruskiej szlachty. Sama chorągiew to około 300-tu zbrojnych, ale rycerskim słowem związana na służbie u Krzyżaków.

Od samego początku w przygotowaniach do wojny obie strony korzystały ze służby wywiadowczej. Pomimo , że w szpiegostwie prym wiódł bezwzględny i znienawidzony Zakon rycerstwa niemieckiego, to nie mogli oni liczyć na sympatię czy lojalność ze strony poddanych.
Od samego początku w trakcie marszruty wojsk polskich, Krzyżacy posiadali wiedzę, że są dezinformowani przez Prusów o trasie przemarszu wojsk Jagiełły.
Głównym przewodnikiem sojuszniczych wojsk był Prus Jan Grinwald, którego związki przyjażni łączyły z Janem z Durąga pruskim rycerzem. Po grunwaldzkiej bitwie to Jan z Durąga zdobywa dla Jagiełły zamek w Ostródzie.
Na ziemi Prusów pod Kurzętnikiem Jagiełło jest poinformowany, że w przypadku przekraczaniu brodu na Drwęcy, Krzyżacy przygotowali zasadzkę. Dla Krzyżaków była to pierwsza porażka, ponieważ wojsko Jagiełły pomaszerowało dalej, i nie skorzystało z dogodnego brodu na Drwęcy.
Od tego momentu Krzyżacy doskonale musieli sobie zdawać sprawę, że nie uda im się wprowadzić wojsk sojuszniczych w zasadzkę podczas przemarszu. W związku z tym w pośpiechu udali się na pola grunwaldzkie gdzie spodziewano się, że tam właśnie bitwa będzie rozegrana.
Ta teza nasuwa drugą myśl . Wszystko to wynika z wielkiej niestaranności wiedzy o bitwie pod Grunwaldem, jaką przekazał nam Jan Długosz. Zanim doszło do bitwy,było dużo dezinformacji. Tak ze strony Jagiełły, jak i von Jungingena. Zachodzi więc pytanie, czy zasadzka na brodach w Kurzętnikach, była krzyżacką mistyfikacją,aby przedłużyć pochód wojsk Jagiełły, i mieć więcej czasu na fortyfikacje pod Grunwaldem. Jeśli ta teza byłaby prawdą, to świadczy o tym, z jak wielką starannością Krzyżacy przygotowywali się tej bitwy.

Strategią Krzyżaków było przybycie ich rycerskich hufców przed wojskami Jagiełły, zajęcie dogodnej czyli najlepszej pozycji w ukształtowanym terenie i czekanie. Innymi słowy bitwa miała rozegrać się według już obmyślonej przez nich taktyki.
Teren który zajęli znajdował się w trójkącie Stębark określimy jako lewe skrzydło, Łodwigowo prawe skrzydło i Grunwald na tyłach skrzydeł, gdzie Krzyżacy rozłożyli się obozem.
Ukształtowanie krzyżackiego terenu wyglądało mniej więcej tak, że przed lewym skrzydłem teren rozpościerał się łagodnie i nie był bardzo zalesiony, przed prawym skrzydłem odwrotnie był mocno falisty i na prawo kończył się lasem.
Dystans pomiędzy Stębarkiem a Łodwigowem był około trzech kilometrów.





Krzyżackie hufce wyszły na pola grunwaldzkie w maksymalnej obsadzie. Całe rycerstwo, wszystkich twierdz-zamków, zmobilizowane zostało na polu Grunwaldu. Liczba ta znacznie przerastała 16-ście chorągwi przybyłych z pomocą Krzyżakom. W zamkach pozostali rycerze emeryci, którzy świetność swoją już dawno mieli za sobą. Z nimi została lokalna zniewolona ludność,słabo przysposobiona do walki, a zdecydowanie wroga Krzyżakom. Świadczyć o tym może łatwość z jaką po bitwie drużyny rycerskie odbijały niektóre krzyżackie zamki.
Lewe krzyżackie skrzydło obsadzone zostało lżej zbrojonym rycerstwem, wynikało to z pościgu za lekką jazdą Litwinów, Rusinów i Tatarów. Większość artylerii ustawiona została na froncie z liczną piechotą. Przed bateriami artyleryjskimi wykopano wilcze doły w obronie przed konnicą.
Prawe skrzydło zaczynało się po kilkuset metrowej przerwie od lewego, a kończyło się w lesistym terenie. Zastosowanie przerwy pomiędzy skrzydłami miało usprawnić wprowadzenie odwodów bądż na lewe czy na prawe skrzydło. Artyleria na prawym skrzydle, ze względu na faliste ukształtowanie terenu stawała się tu bardzo mało użyteczną, ale teren umożliwiał ukrycie znacznych sił za pagórkami jak również w zalesionym terenie.

Strategią Urlicha von Jungingen na Jagiełłę, było ściągnięcie jego uwagi na widoczne w otwartym polu rycerstwo z artylerią. Liczył się, że tam główne siły wojsk Jagiełły uderzą. W toku biegu wypadków, zamierzał, że przez przerwę między skrzydłami wprowadzi odwody rycerskie, i częśc rycerstwa z prawego skrzydła uderzając w bok głównych sił Jagiełły. Każdy strateg nazwał by to tragedią, inaczej końcem bitwy.
Pozycja dowodzenia Urlich von Jungingena znajdowała się na tyłach prawego skrzydła ale ze zbliżeniem do lewego, zdawał on sobie doskonale sprawę, że to na prawym skrzydle rycerstwo rozstrzygnie losy bitwy.
Zwróćmy uwagę, jak dobrze poinformowany był Jagiełło, skoro jego pozycja dowodzenia była po tej samej stronie co Urlicha von Jungingen.
Suma sumarum bitwa miała rozpocząć się pod dyktando Krzyżaków, którzy w pozycjach swoich mieli przyjąć atak wojsk Jagiełły, żeby z defensywy przeprowadzić śmiertelną kontrofensywę.

Czy Jagiełło mógł się tego wszystkiego spodziewać?
Z całą pewnością Jagiełło mógł spodziewać się wszystkiego, szczególnie po nie udanej próbie zasadzki na brodach w Kurzętniku.
Niezbędne było posiadanie wiedzy informacyjnej o wcześniej przybyłym na pole bitwy nieprzyjacielu, o jego rozlokowaniu, fortyfikacjach, liczebności itd. Bez tej podstawowej wiedzy nawet najlepszy wódz nie mógł by sprostać nieprzyjacielowi gdyż wejście w posiadanie tej wiedzy podczas bitwy, mogło okazać się spóżnioną wiedzą inaczej katastrofą.

Na kilka godzin przed przybyciem Jagiełły na pole bitwy i na kilkanaście godzin przed jej rozpoczęciem, przed Jagiełłą stawiają się dwaj członkowie Towarzystwa Jaszczurczego, pruscy rycerze chorągwi chełmińskiej Mikołaj z Pilewic i Jan z Pułkowa brat Mikołaja Ryńskiego chorążego chorągwi chełmińskiej. Bez wątpienia, posiadali oni wszystkie niezbędne informacje o obozie krzyżackim które niewątpliwie interesowały króla i przekazanie ich królowi było celem ich wizyty.
Nadmienię jeszcze, że w międzyczasie Prus Hanko herbu Ostoja zawiadomił króla, że dostrzegł zwiady krzyżackie bardzo blisko królewskiego obozu, co wkrótce zostało potwierdzone przez innych.
Jagiełło, przed rozpoczęciem bitwy zapewne też wysłał i swoje zwiady, uzupełniając też w ten sposób już pozyskaną wiedzę od Prusów jak również musiał zdobyć wiedzę o terenie po którym wojska jego miały poruszać się.
Te wszystkie informacje pozwoliły jemu, jego radzie wraz z dowództwem na ustalenie strategii i stosownie z nią wydanie rozkazów o rozlokowaniu odpowiednich wojsk na właściwe pozycje przed rozpoczęciem bitwy.
Czas rozpoczęcia bitwy zaczął się wydłużać, wywołało to duże zniecierpliwienie Wielkiego Mistrza Zakonu. Dzień był bardzo upalny, rycerstwo Zakonu w zbrojach na stanowiskach których w żadnym przypadku nie wolno im było opuścić. Sytuacja conajmniej kuriozalna, jak długo można było ich tak trzymać.
Urlich von Jungingen wysyła delegację z dwoma mieczami, prowokując Jagiełłę do rozpoczęcia bitwy. Bardzo doświadczony w bojach Jagiełło nie daje złapać się na prostacki pełen chytrości chwyt, i jeszcze bardziej utwierdza się, że te szykany mają na celu wprowadzenie jego w zasadzkę.




Bitwa pod Grunwaldem, rozpoczęła się szarżą na lewe krzyżackie skrzydło, przez lekko zbrojnych Litwinów, Rusinów i Tatarów. Pokonali wilcze doły, wycięli w pień kanonierów Zakonu i starli się z rycerstwem lepiej uzbrojonym. Zadanie wykonali ale straty były znaczne.
Wschodni styl walki w takiej sytuacji wymagał wycofania się i wtórnego zwarcia szyków. Krzyżacy popełnili błąd, być może, że emocjonalnie nie wytrzymali i puścili się za uciekającymi opuszczając swoje stanowiska za wcześnie.
Styl walki ludów wschodu i na to miał odpowiedż, zamiana ucieczki w panice na zwycięstwo. Tak też się stało.
Nie uszło to uwadze Urlicha von Jungingen, widząc jakie siły uderzają na lewe Krzyżackie skrzydło, załamał się, podobno nawet zaczął płakać. Strategia jego legła w gruzach na dodatek jeszcze ten nie odpowiedzialny manewr lewego skrzydła.
Ale do końca bitwy trzeba było jeszcze poczekać.
Na prawym skrzydle toczyła się bitwa o nie prawdopodobnych emocjach, kwiatu rycerstwa obu stron z której żywym mógł wyjść tylko zwycięzca. Żywioł który tam kipiał, najlepiej przedstawił Jan Matejko w swoim obrazie Bitwa pod Grunwaldem. Dla ratowania sytuacji, załamany Wielki Mistrz Zakonu nie pomny, że kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada, wysyła na pole bitwy 16-cie gościnnych chorągwi i w nich chorągiew chełmińską.
Nie znajdują żadnego oporu podchodząc bardzo blisko do stanowiska Jagiełły. Siła tych chorągwi musiała być około 4000 zbrojnych.
Dziwna rzecz Polskie rycerstwo nie rozpoznaje ich jako Krzyżaków a jeden z rycerzy, chorągwi z Miśni, zaatakował nawet króla. Niektórzy mówili, że była grożba utraty wielkiej chorągwi polskiej a rycerstwo Zakonu przez moment tylko, ale uwierzyło w zwycięstwo. Była to znaczna siła, doborowego rycerstwa europejskiego, która powinna odegrać poważną rolę. Takiej nie odegrała. Dlaczego?



Było to za sprawą chorągwi chełmińskiej która zwijając swoją chorągiew poddała się królowi Jagielle. To zachowanie, wśród rycerstwa innych chorągwi musiało wywołać niesamowite zamieszanie i nie wykluczone, że jeszcze inne chorągwie mogły podjąć podobną decyzję. Zamieszanie to, mogło być tylko czasowe ale wystarczająco długie, że pozwolło rycerstwu polskiemu na rozpoznaniu Krzyżackich gości, wprowadzeniu odwodów i powracających litewsko-rusińskich zbrojnych na rozprawienie się z tymi którzy nie mieli ochoty poddania się.

Po bitwie Krzyżacy wielokrotnie twierdzili, że została ona przegrana z powodu poddania się chorągwi chęłmińskiej. Polscy historycy ignorują ten fakt. Zgadzam się z tym, jedna chorągiew nie mogła wygrać bitwy, ale zamieszanie przez to wywołane w szykach innych chorągwi to zdecydowanie Krzyżacy mieli rację, pomogło w dużym stopniu.
Mikołaj z Pilewic wraz z Janem z Pułkowa, przypuszczalnie, okres bitwy spędzili w obozie Jagiełły, wkrótce po bitwie wspólnie wyruszyli na zdobycie zamku w Kowalewie który oddali do dyspozycji króla.

Po zawarciu pokoju, Krzyżacy z niemiecką zawziętością i systematycznością rozpoczęli polowanie na członków i przywództwo chorągwi chełmińskiej. Było to wbrew traktatowi pokojowemu.
Pierwszego pojmano, w jego domu, Mikołaja z Pilewic znajdując u niego strzępy proporczyków polskich jak również anty krzyżacką korespondencję z Polski.
Zastanawiającym jest, strzępy proporczyków, czyżby druga część tych strzępów była w posiadaniu na polskiej stronie.
Jeśli tak, to u kogo?
Czy w ten sposób uwiarygadniano spotkania?
Bez sądu i powodów stracono Mikołaja z Pilewic, po nie długim czasie taki sam los spotkał Mikołaja Ryńskiego i innych a reszta ratowała się ucieczką do Polski. Prusowie napewno nie byli po stronie zwycięzców pod Grunwaldem. Ten wniosek nie świadczy, że nie byli czynni po stronie Jagiełły, a tylko jak wielka była polityczna krótkowzroczność Polaków. Czy Polacy z sojusznikami byli zwycięzcami w Bitwie pod Grunwaldem?
Tak , Polacy z sojusznikami byli zwycięzcami w tej bitwie, ale pomimo, że rozbili Krzyżaków doszczętnie, to niestety, wojny tej nie wygrali. Zjawisko to dosyć często zdarza się w historii Polski, ale nikt z tego wniosków nie wyciąga.
Moja polemika ze żródłem; Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409 -1411 autor, Stefan M. Kuczyński wydanie Warszawa 1966. Mapki nieznacznie przeorientowane pochodzą z powyższej pozycji.

Sławomir Klec Pilewski  
Pażdziernik 2009



Początek Strony »